Jedne dzieci po wejściu do domu natychmiast zdejmują bluzę, inne buty, a są też takie, które przede wszystkim pozbywają się skarpetek. Najchętniej przez cały dzień chodziłyby boso, a założenie ich przed wyjściem do przedszkola czy szkoły czasem kończy się długimi negocjacjami.
Łatwo uznać to za kolejne dziecięce przyzwyczajenie. Szczególnie jeśli chwilę później maluch biega po domu zupełnie zadowolony. Warto jednak przyjrzeć się temu trochę uważniej, zwłaszcza gdy dziecko często narzeka, że skarpetki „gryzą”, „cisną”, „źle leżą” albo wielokrotnie je poprawia. Czasami problemem nie są bowiem skarpetki jako takie, ale to, co dziecko czuje, kiedy ma je na stopach.
Szew, którego ty prawie nie czujesz
Dla większości z nas szew biegnący przy palcach jest właściwie niezauważalny. Jeśli się zawinie, poprawiamy skarpetkę i po chwili o tym zapominamy. Nie każde dziecko odbiera jednak takie bodźce w ten sam sposób.
Specjaliści terapii zajęciowej zwracają uwagę, że dzieci z większą wrażliwością na dotyk mogą źle tolerować szwy, metki, określone materiały, ciasne ubrania czy właśnie skarpetki. To, co dla jednej osoby jest niewielkim dyskomfortem, dla innej może być na tyle drażniące, że trudno jej skupić się na czymkolwiek innym.
Problem może być bardzo konkretny. Czasem przeszkadza szew przy palcach, innym razem ściągacz wokół kostki, zbyt ciasne buty dociskające materiał albo skarpetka, która zsuwa się i marszczy pod stopą. Dlatego zamiast kolejny raz mówić: „Przecież nic cię tam nie uwiera”, lepiej zapytać dziecko, co dokładnie mu przeszkadza.
Nie każde dziecko, które chodzi boso, ma problem sensoryczny
To ważne, bo w internecie bardzo łatwo przypisać zwykłemu dziecięcemu zachowaniu konkretną etykietę. Sam fakt, że dziecko lubi chodzić po domu bez skarpetek, nie świadczy o zaburzeniach przetwarzania sensorycznego. Może mu być ciepło, może po prostu lubić chodzić boso albo traktować zdejmowanie skarpetek tak samo jak dorosły zdjęcie niewygodnych spodni po powrocie z pracy.
Większą uwagę warto zwrócić na powtarzalny schemat. Czy dziecko toleruje tylko jeden rodzaj skarpet? Czy denerwuje je konkretny materiał? Czy ciągle poprawia szwy? Czy podobnie reaguje na metki, rajstopy, ciasne rękawy albo określone tkaniny?
Im więcej takich sytuacji pojawia się na co dzień i im bardziej utrudniają dziecku funkcjonowanie, tym bardziej warto porozmawiać o nich z pediatrą lub specjalistą.
Zanim zaczniesz przekonywać, wypróbuj prosty trik
Czasami rozwiązanie okazuje się banalne. Specjaliści dziecięcej terapii zajęciowej brytyjskiego NHS radzą, aby przy nadwrażliwości na szwy wypróbować skarpetki bezszwowe. Jeśli takich nie mamy, można sprawdzić jeszcze prostszy sposób – założyć zwykłe skarpetki na lewą stronę, tak aby szew nie przylegał bezpośrednio do skóry.
Warto też zwrócić uwagę na rozmiar i materiał. Jednemu dziecku będzie przeszkadzał mocny ściągacz, drugiemu sztuczna tkanina, a jeszcze innemu zbyt luźna skarpetka zbierająca się wewnątrz buta.
I właśnie dlatego zamiast walczyć o to, żeby dziecko „w końcu normalnie założyło skarpetki”, lepiej przez chwilę potraktować jego protest dosłownie. Jeśli mówi, że coś drapie, uwiera albo przeszkadza, być może naprawdę tak to odczuwa. A zdjęcie skarpetek zaraz po wejściu do domu jest po prostu najszybszym sposobem, żeby pozbyć się tego dyskomfortu.
Źródła: Betsi Cadwaladr University Health Board, Children’s Occupational Therapy, „Sensory – Clothing”; Oxford Health NHS Foundation Trust, „General Sensory Strategies”; Understood.org, materiały dotyczące wrażliwości sensorycznej na ubrania.
