Jej dzieci mają zaledwie 7 i 22 miesiące. To ten etap rodzicielstwa, kiedy właściwie cały dzień podporządkowany jest karmieniu, przewijaniu, usypianiu i pilnowaniu dwóch małych osób. Bohaterka historii opublikowanej przez parents.com przyznała, że od narodzin pierwszego dziecka miała bardzo niewiele czasu tylko dla siebie.
W końcu napięcie znalazło ujście podczas kłótni z mężem. Kiedy partner powiedział jej, żeby wyszła, dokładnie to zrobiła. Wyszła z domu, zostawiając dzieci pod opieką ich ojca. Niedługo później dostała od niego wiadomość. Zarzucił jej, że „porzuciła” dzieci.
Czy zostawienie dzieci z ojcem to „porzucenie”?
Właśnie to pytanie najmocniej podzieliło komentujących. Część zwróciła uwagę na okoliczności całej sytuacji. Wyjście z domu w środku ostrej kłótni nie było przecież zaplanowanym odpoczynkiem ani spokojnie ustalonym podziałem obowiązków.
Inni zauważyli jednak coś zupełnie innego: dzieci nie zostały same. Zostały z własnym ojcem. I tu zaczyna się znacznie ciekawsza rozmowa o rodzicielstwie. Dlaczego kilkugodzinne wyjście ojca z domu często traktujemy jako coś zupełnie zwyczajnego, podczas gdy w przypadku matki może pojawić się pytanie: „A z kim zostawiła dzieci?”.
Samo sformułowanie „zostawiła dzieci z ojcem” też jest znaczące. Przecież równie dobrze moglibyśmy powiedzieć po prostu, że tego wieczoru to tata zajmował się własnymi dziećmi.
„Nie miałam przerwy od prawie dwóch lat”
Z opowieści kobiety wynika, że samo wyjście było raczej finałem narastającego zmęczenia niż przemyślaną decyzją o zrobieniu sobie wolnego wieczoru. Przyznała, że gdyby wcześniej mogła zaplanować kilka godzin tylko dla siebie i spokojnie odpocząć, prawdopodobnie sytuacja wyglądałaby inaczej.
Chyba właśnie ten fragment historii jest najbardziej znany większości rodziców. Odpoczynek często odkładamy do momentu, w którym przestaje być przyjemnością, a staje się koniecznością.
Tymczasem przeciążenie rodzicielskie nie znika tylko dlatego, że bardzo kochamy swoje dzieci. Można jednocześnie uwielbiać bycie z nimi i mieć moment, w którym nie chce się już odpowiadać na kolejne „mamo”, szykować kolacji ani po raz piąty wracać do dziecięcego pokoju przed snem.
Matka też może mieć wolne
Ta historia nie musi być pochwałą wychodzenia z domu w środku kłótni. Pokazuje jednak coś, o czym wciąż mówimy zaskakująco rzadko – rodzic nie powinien czekać z odpoczynkiem do chwili, w której jest już na granicy wytrzymałości. Dotyczy to zarówno matek, jak i ojców.
Kilka godzin bez dzieci nie oznacza, że ktoś jest gorszym rodzicem. Podobnie jak fakt, że dziećmi przez ten czas zajmuje się drugi rodzic, nie oznacza, że ten drugi „pomaga”. Po prostu jest rodzicem.
Chyba najważniejsze pytanie w tej całej historii brzmi zupełnie inaczej: dlaczego ta mama musiała dojść do momentu, w którym jedynym sposobem na przerwę stało się wyjście z domu podczas kłótni?
Źródło: Parents, „A Mom of 2 Took a Break from Her Kids After Reaching Her Limit, and Parents Had Strong Feelings”.
