-Reklama-

Nasze odkrycie miesiąca: Niania Kinderkraft NITEEYE TRAVEL. Mała rzecz, a daje rodzicom tyle swobody

Dobra elektroniczna niania powinna dawać rodzicom przede wszystkim jedno – swobodę. Bez ciągłego zaglądania do pokoju dziecka, bez plączących się kabli i bez konieczności szukania dostępu do Wi-Fi. Długo szukałyśmy urządzenia, które będzie nie tylko funkcjonalne, ale też naprawdę proste w obsłudze. I chyba właśnie je znalazłyśmy! Kinderkraft NITEEYE TRAVEL to niewielka niania, która nadąża za codziennością rodziców, a do tego może towarzyszyć rodzinie niemal wszędzie. Nic dziwnego, że została naszym kolejnym odkryciem miesiąca.

-Reklama-

Są rzeczy, których przy małym dziecku nie chcemy komplikować. Drzemka jest jedną z nich. Dziecko wreszcie zasypia, a my chcemy zrobić kawę, wyjść na taras, przygotować obiad albo po prostu przez chwilę usiąść. Bez zaglądania co pięć minut do pokoju i nasłuchiwania każdego szmeru. Dlatego, gdy trafiłyśmy na Kinderkraft NITEEYE TRAVEL, od razu pomyślałyśmy, że ktoś naprawdę zrozumiał, czego rodzice potrzebują od elektronicznej niani.

Dobra niania elektroniczna według nas? Powinna dawać rodzicowi przede wszystkim jedno – trochę swobody. Nie przywiązywać do gniazdka, nie uzależniać od zasięgu domowego Wi-Fi i nie wymagać instalowania aplikacji w telefonie. A jeśli można ją jeszcze w kilka chwil przenieść z sypialni do salonu, ogrodu albo spakować do walizki na weekend? No to wtedy robi się naprawdę ciekawie.

Bez Wi-Fi. I bardzo nam się to podoba

Zacznijmy od funkcji, która od razu zwróciła naszą uwagę. NITEEYE TRAVEL działa offline. Kamera łączy się bezpośrednio z dołączonym do zestawu monitorem, więc nie potrzebujemy domowej sieci Wi-Fi ani telefonu z aplikacją. Kiedy wyobrazimy sobie codzienne potencjalne sytuacje, widać, jakie to rozwiązanie jest wygodne.

Weekend u dziadków? Domek na wakacjach ze słabym internetem? Drzemka dziecka w ogrodzie? Nie trzeba pytać o hasło do Wi-Fi, konfigurować urządzenia od początku ani zastanawiać się, czy w danym miejscu jest dobry zasięg sieci. Do tego zarówno kamera, jak i monitor mają własne akumulatory – odpowiednio 2000 i 3200 mAh. Możemy więc ustawić kamerę tam, gdzie akurat śpi dziecko, a monitor zabrać ze sobą do kuchni, salonu czy na taras. Niby właśnie tego oczekujemy od urządzenia określanego jako „bezprzewodowe”, ale tutaj naprawdę możemy z tej „bezprzewodowości” korzystać.

Uchwyt to mała rzecz, która zmienia wszystko

To jednak nie tylko brak Wi-Fi najbardziej spodobał nam się w NITEEYE TRAVEL. Naszym numerem jeden jest elastyczny uchwyt kamery. Można go owinąć wokół ramy łóżeczka, łóżeczka turystycznego, rączki wózka czy innego stabilnego elementu w miejscu, w którym akurat odpoczywa dziecko. Bez wiercenia, dodatkowych statywów i kombinowania, gdzie postawić kamerę, żeby rzeczywiście było coś widać. W domu może być przy łóżeczku. Wyjeżdżamy – zabieramy ją ze sobą. Dziecko zasnęło w innym miejscu niż zwykle? Po prostu przenosimy kamerę.

I właśnie za takie rozwiązania lubimy produkty, które trafiają do naszego cyklu. Nie chodzi o funkcję, która pięknie wygląda w tabelce. Chodzi o tego typu drobiazgi, które kompletnie zmieniają zasady użytkowania tego typu sprzętów.

Nie musisz wchodzić do pokoju, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku

Obraz z kamery oglądamy na ekranie o przekątnej 4,3 cala. Kiedy robi się ciemno, automatycznie uruchamia się tryb night vision, więc możemy sprawdzić, czy maluch śpi, bez zapalania światła i ryzyka, że obudzimy go właśnie wtedy, gdy udało się go uśpić.

NITEEYE TRAVEL ma też tryb VOX. Kiedy w pokoju jest cicho, urządzenie pozostaje w trybie czuwania, co pozwala oszczędzać baterię. Gdy wykryje płacz dziecka, ekran monitora automatycznie się uruchamia. Czyli nie musimy siedzieć i wpatrywać się w monitor. Niania sama daje znać, kiedy warto na niego spojrzeć.

Możesz nie tylko usłyszeć dziecko. Ono może usłyszeć ciebie

Bardzo podoba nam się też dwukierunkowa komunikacja. Jeżeli maluch zaczyna się wiercić albo marudzić, nie zawsze trzeba natychmiast biec do pokoju. Czasami wystarczy znajomy głos mamy lub taty. NITEEYE TRAVEL pozwala mówić do dziecka przez kamerę, nawet jeśli jesteśmy w innym pomieszczeniu. A jeśli głos rodzica nie wystarczy, urządzenie ma 8 kołysanek, które można włączyć maluchowi przed snem. Czy nie wspaniałe? Niania przestaje być wyłącznie kamerą do obserwowania dziecka, a zaczyna trochę bardziej uczestniczyć w codziennej rutynie.

Kto pamięta o wszystkim przy niemowlaku? No właśnie

Jest jeszcze jedna funkcja, która spodobała nam się właśnie dlatego, że odpowiada na bardzo prozaiczne problemy młodych rodziców. NITEEYE TRAVEL monitoruje temperaturę w miejscu, w którym znajduje się dziecko. Można też ustawić alarmy przypominające o karmieniu.

Czy da się bez tego żyć? Oczywiście. Ale każdy, kto choć raz próbował pamiętać o karmieniu, drzemkach, pieluchach, własnym obiedzie, praniu i tym, kiedy ostatnio pił ciepłą kawę, wie, że dodatkowe przypomnienie czasem jest na wagę złota.

A kiedy wyjeżdżacie, ona jedzie z wami

Słowo TRAVEL w nazwie zdecydowanie nie znalazło się tu przypadkiem. W zestawie dostajemy kamerę, monitor, elastyczny uchwyt, dwa kable USB-C, dwie wtyczki do ładowania oraz woreczek do przechowywania. Można więc spakować wszystko razem i zabrać na weekend, wakacje czy wizytę u dziadków. To właśnie chyba ta mobilność najlepiej podsumowuje to, co zdecydowanie spodobało nam się w tym modelu.

Elektroniczna niania często jest jednym z tych urządzeń, które instalujemy w pokoju dziecka i właściwie tam zostają. NITEEYE TRAVEL powstała z zupełnie innym założeniem. Ma być tam, gdzie akurat jesteście wy i wasze dziecko.

Dlaczego wybrałyśmy właśnie tę nianię?

W naszym cyklu szukamy produktów, przy których nie trzeba długo zastanawiać się, po co właściwie dodano daną funkcję. Mają odpowiadać na prawdziwe potrzeby rodziców i ułatwiać zwyczajne, codzienne sytuacje. NITEEYE TRAVEL dokładnie taka jest.

Działa bez Wi-Fi. Nie musi być przez cały czas podłączona do gniazdka. Ma własny monitor, więc nie zajmuje nam telefonu. Elastyczny uchwyt pozwala łatwo zmieniać miejsce kamery, a tryb nocny, VOX, dwukierunkowa komunikacja, kołysanki i kontrola temperatury sprawiają, że dostajemy znacznie więcej niż sam podgląd śpiącego dziecka. Gdbyśmiy miały jednym słowem podsumować to urządzenie, to byłoby to: swoboda. Możemy wypić kawę na tarasie, kiedy dziecko śpi w pokoju. Zabrać nianię na weekend do dziadków. Postawić ją przy łóżeczku turystycznym na wakacjach. A kiedy wrócimy do domu – znowu przenieść tam, gdzie akurat będzie potrzebna. Bez instalowania jej na stałe i bez zastanawiania się, czy mamy Wi-Fi czy nie.

Kinderkraft NITEEYE TRAVEL trafia więc na naszą listę odkryć miesiąca. Bo najlepsze dziecięce gadżety to nie te, które mają najwięcej funkcji. To te, dzięki którym codzienność z maluchem staje się choć odrobinę prostsza.

Dowiedz się więcej Niania elektroniczna NITEEYE TRAVEL

Artykuł przygotowany we współpracy z marką Kinderkraft.

-Reklama-

Musisz przeczytać

Podobne artykuły

Komentarze

Jesteśmy też tutaj

236,433FaniLubię
12,800ObserwującyObserwuj
414ObserwującyObserwuj

Przeczytaj również