Moda na bycie nieidealną mamą?

Czy rzeczywiście bycie nieidealną mamą to powód do dumy? Czy dążenie do perfekcjonizmu w macierzyństwie jest czymś złym? Przeczytajcie wpis naszej czytelniczki, którą spotkało wiele nieprzyjemności ze strony mam mających inne podejście do macierzyństwa. Zgadzacie się z tymi spostrzeżeniami?

Reklama

 

Zauważyłyście, że teraz panuje moda na nieidealną mamę? Kobiety aż są dumne z tego, że dają oglądać telewizję, że dają tablety, że karmią mm, że używają chodzików, że zaczynają dietę od 3 miesiąca i inne przykłady?

Co chwilę czytam w internecie, że np, matki zmieniają pampersa dopiero jak jest cały pełny, a w nocy tylko jak jest kupa. To jest jakaś tragedia jak dla mnie. Ostatnio nawet, kilka miesięcy temu strasznie na mnie te nieidealne matki naskoczyły. Post, który zamieściłam na pewnym forum dotyczył tego, że jestem bardzo nastawiona na karmienie piersią i że nie rozumiem jak ktoś karmi mm. W moim poście nie było ani wyzwisk, ani niemiłych słów. Napisałam, że po porostu tego nie rozumiem i już.

Z jaką reakcją się spotkałam? Zostałam zbesztana, że jestem „idealna matka”, że zobaczę jak urodzę.  Większość komentujących proponowała, bym udała się do psychiatry, bo jestem nienormalna.

Cóż. Prawda jest taka, że już urodziłam. Karmiłam 3 dni mlekiem modyfikowanym, ponieważ nie miałam pomocy laktacyjnej, położne zachęcały wręcz do podania sztucznego mleka. Podczas każdego karmienia płakałam, ponieważ nie tak miało być i wiecie co? 🙂  Mimo braku wsparcia i zrozumienia na forum, po kilku dniach zaczęłam ściągać pokarm i karmić tylko swoim mlekiem. W nocy przed planowanym karmieniem wstawałam pół godziny wcześniej, by ściągnąć mleko i ani zmęczenie, ani nic innego nie było w stanie przeszkodzić mi w karmieniu swoim pokarmem. Miałam zamiar w domu również ściągać pokarm, ale po powrocie ze szpitala w 15 dniu (przez 12 dni ściągałam pokarm) wróciłam do domu i bez najmniejszego problemu po przyłożeniu córki do piersi zaczęliśmy się normalnie karmić. Tak, nie poddałam się i jestem idealną mamą.

Moje dziecko jest przebieranie od razu, gdy zrobi nawet małe siku. To jest normalne i nie wiem dlaczego wszyscy tak nie robią, tylko czekają aż zacznie wypływać. Polecam wam posiedzieć w pełnym pampersie chociaż pół godziny:)

Tak, moje dziecko nie ogląda telewizji, nie używa skoczków, chodzików. I bez tych gadżetów potrafię i zrobić obiad, i posprzątać, i popracować. Do tego moje dziecko codziennie wychodzi na spacery. Tak, poświęcam każda wolna chwile dla mojego dziecka i tak jestem uzależniona (swoją drogą większość z was pisała właśnie, że dlatego nie karmi piersią) od swojej córki. Ale jaki to problem? Planując dziecko, powinno być się przygotowanym, że najbliższy czas będzie zarezerwowany dla naszej pociechy.

A, i jeszcze jedno. Nigdy nie podniosłam głosu na moją córkę, nigdy nie powiedziałam, że „drze się”. Tak. Jestem idealna matka, dokładnie taka, jaką chciałam być przed porodem. Pozdrawiam zawistne mamuśki z tamtego forum!

D.S.

 

Wy też uważacie, że dążenie do ideału w macierzyństwie jest przesadą?

 

Autor: anonimowa czytelniczka
foto: pixabay.com

 

  • Asia

    Dążenie do ideału to przesada, ale autorka pisze raczej o normalnych rzeczach, nie o jakimś poświęcaniu się nad wyraz… Wiadomo, że bycie mamą to nie jest sielanka, ale robi się to w jakimś celu – żeby później zbierać owoce swojej pracy.

  • Dor Kra

    Nie zauważyłam, raczej spotykam się z tym, że kobiety chcą jak najdłużej karmić piersią, unikają tv, raczej dzieciom czytają niż podają tablet. Oczywiście każda czasem wysiada i chwili dla siebie potrzebuje, więc ja nie robię tragedii z 30 minut bajki w ciągu dnia, żebym mogła w spokoju wypić podgrzewaną 3 razy od rana kawę.

    Co do karmienia mm to raczej wśród kobiet, które znam i które o tym mówią, to nie z powodu dumy, ale raczej z zalu czy potrzeby usprawiedliwienia się, dlaczego nie karmią piersią. Ja nikogo nie oceniam, sama karmiłam 2,5 roku, mimo, że nie obyło się bez problemów, ale walczyłam, najgorsze były kryzysy laktacyjne, płakałam razem z dzieckiem, a w piersiach susza. Na szczęście prolaktan szybko sobie z nimi radzi, szkoda, ze trafiłam na niego już na końcu mojej przygody z kp. Przy kolejnym dziecku będę wiedziała od razu po co sięgać.

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail