-Reklama-

W przedszkolu aniołek, w domu wybucha. Oto co jest przyczyną takiego zachowania u dziecka

W przedszkolu grzeczne, współpracuje, słucha pani i bez problemu odnajduje się w grupie. Wystarczy jednak wrócić do domu, żeby zaczęło płakać o niewłaściwy kubek, złościć się na rodzeństwo albo krzyczeć, bo skarpetka źle leży. Rodzic może mieć wtedy wrażenie, że wychowawczyni opowiadała mu o zupełnie innym dziecku. Tymczasem takie zachowanie ma swoje wyjaśnienie.

-Reklama-

„Naprawdę? U nas jest takie spokojne” – wielu rodziców słyszało podobne słowa od nauczycielki w przedszkolu. I czasem trudno w nie uwierzyć, szczególnie jeśli jeszcze tego samego popołudnia dziecko urządza w domu awanturę z powodu rzeczy, która dorosłemu wydaje się zupełnie błaha. Nie musi to jednak oznaczać, że przy rodzicach dziecko „pokazuje prawdziwą twarz” albo że w domu pozwala sobie na wszystko, bo brakuje mu granic.

Cały dzień się kontrolowało. W domu już nie musi

Takie zachowanie bywa określane jako „after-school restraint collapse”. Nie jest to oficjalna diagnoza medyczna, ale określenie wzorca, który może pojawiać się także u przedszkolaków.

Dziecko przez wiele godzin funkcjonuje w środowisku, które stawia przed nim mnóstwo wymagań. Musi przestrzegać zasad, czekać na swoją kolej, wykonywać polecenia, radzić sobie z hałasem, dogadywać się z innymi dziećmi, dzielić zabawkami i kontrolować emocje. Nawet jeśli świetnie sobie z tym radzi, kosztuje je to sporo energii.

Kiedy wraca do dobrze znanego, bezpiecznego miejsca, napięcie wreszcie może opaść. Tyle że u małego dziecka nie zawsze wygląda to jak spokojny odpoczynek na kanapie. Czasem oznacza płacz, krzyk, rozdrażnienie albo wybuch złości wywołany pozornie nieważnym drobiazgiem.

Co ciekawe, takie zachowanie może pojawiać się właśnie przy osobach, przy których dziecko czuje się najbezpieczniej. W przedszkolu przez kilka godzin próbowało sprostać oczekiwaniom. Przy rodzicu może wreszcie przestać się kontrolować.

Głód i zmęczenie dokładają swoje

Po całym dniu dochodzą do tego bardzo prozaiczne rzeczy. Dziecko może być głodne, zmęczone, przebodźcowane albo po prostu potrzebować chwili, podczas której nikt niczego od niego nie oczekuje. Dlatego pierwsze minuty po powrocie z przedszkola nie zawsze są najlepszym momentem na serię pytań: „Co było na obiad?”, „Z kim się bawiłeś?”, „Dlaczego nie zjadłeś kanapki?” i „Co robiliście na zajęciach?”.

Specjaliści zalecają raczej danie dziecku czasu na wyciszenie, zapewnienie przekąski, bliskości albo spokojnej zabawy i odłożenie kolejnych obowiązków na później. Jedno dziecko będzie potrzebowało przytulenia, inne ruchu, a jeszcze inne pół godziny zabawy w samotności.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy popołudniowy wybuch można tłumaczyć zmęczeniem po przedszkolu. Jeśli zachowanie dziecka jest bardzo intensywne, pojawia się regularnie, trwa długo albo zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie całej rodziny, warto porozmawiać z wychowawcą i specjalistą. Szczególnie że za silnymi reakcjami mogą czasem kryć się trudności, których w przedszkolu na pierwszy rzut oka nie widać.

Zanim więc po kolejnej pochwale nauczycielki pomyślisz: „Szkoda, że w domu taki nie jest”, spójrz na tę sytuację z innej strony. Być może przez cały dzień twoje dziecko naprawdę bardzo się starało. A w domu po prostu zabrakło mu już siły, żeby starać się jeszcze bardziej.

Źródło: Understood.org

-Reklama-

Musisz przeczytać

Podobne artykuły

Komentarze

Jesteśmy też tutaj

236,433FaniLubię
12,800ObserwującyObserwuj
414ObserwującyObserwuj

Przeczytaj również