-Reklama-

Raz na rok jestem wyrodną matką i dobrze mi z tym

-Reklama-

Zapewne moje poczucie winy narastało przez to, że słyszałam tylko opinie krytyczne.

Starsze pokolenia otaczających mnie kobiet uparcie twierdziły, że miejsce każdej matki jest przy dziecku. Poradniki i prasa dla mam szerzyły tylko jeden pogląd – dziecko zawsze jest najważniejsze. Każda moja myśl o porzuceniu „macierzyństwa” choćby na jeden dzień wywoływała u mnie wyrzuty sumienia. Jak mogę myśleć o sobie, przecież jestem mamą? Jak śmiem marzyć o byciu daleko od dziecka, skoro ono mnie tak bardzo potrzebuje?

A jednak, mimo ogromu szczęścia, jaki dawało mi macierzyństwo, rosła też potrzeba cofnięcia czasu do momentu, gdy na świecie byłam tylko ja i ON i nic więcej poza nami się nie liczyło. Tym bardziej, że rodzicielskie obowiązki nas od siebie coraz bardziej oddalały. Brakowało czasu na wspólne rozmowy i siły na intymną bliskość. Wychodziliśmy do restauracji, ale nigdy w niej jednocześnie nie jedliśmy, bo któreś z nas musiało biegać między stolikami w pogoni za córkami. Wychodziliśmy na spacer, ale zamiast trzymać się za ręce, jedno z nas pchało przed sobą wózek, a drugie prowadziło rowerek. Zaczynaliśmy poważne rozmowy o nas, które przerywał płacz budzącej się pociechy. W pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się, czy to naprawdę normalne w każdym związku, w którym pojawiają się dzieci? Bo nawet jeśli, ja nie chciałam by tak to u nas wyglądało. Potrzebowałam swojego męża tylko dla siebie. Chciałam się do niego przytulać i nie być oddzielana przez zazdrosne łapki mojej córki. Chciałam, by szeptał mi do ucha czułe słowa jak kiedyś i patrzył mi w oczy nie tylko wtedy, gdy wpadło mi coś pod powiekę.

Mówi się, że matki mają niesamowity instynkt.

Mój podpowiadał mi, by zrobić sobie wolne od bycia mamą choćby na weekend. W pewnym momencie postanowiłam olać moralizatorskie gadki o idealnym macierzyństwie i wybić się na niepodległość. W imię miłości do NIEGO.

-Reklama-

Oddaliśmy dzieci pod opiekę nieco zestresowanych opieką 24/h dziadków i pojechaliśmy przypomnieć sobie, jak wygląda miłość między dwojgiem ludzi.

To było tylko 60 km od domu (przezornie wybraliśmy miejsce, z którego mogliśmy szybko wrócić, gdyby dziadkowie się poddali), to były tylko dwa dni (a w zasadzie półtora) i to był tylko zwykły pensjonat, ale magia tego wyjazdu jest we mnie do dziś. Jezu, nie wiedziałam, że przerwa od karmienia, przewijania, noszenia, usypiania da mi energię elektrowni jądrowej. Spanie do dziesiątej – matko, jak to smakowało! Ale najważniejsze było to, co się zadziało między nami – „wyrodnymi” rodzicami, którzy uciekli na chwilę od swoich obowiązków. To było jak podróż poślubna do egzotycznego kraju, pierwsza randka z motylami w brzuchu i skok ze spadochronem w jednym! Endorfiny kipiały. Czuliśmy się jak nastolatki, które w końcu mogą mieć wolną chatę dla siebie. Mieliśmy jakieś dziwne poczucie grzeszności tego, co robimy, ale sprawiało nam to ogromną frajdę. Z półtora dnia i jednej nocy wycisnęliśmy ile się tylko dało. Były cudowne spacery nad rzeką, romantyczne trzymanie się za rękę i publiczne pocałunki, przesiadywanie w urokliwych knajpkach, delektowanie się jedzeniem, patrzenie sobie w oczy, wyznawanie sobie uczuć, gorąca i nieskrępowana namiętność. To był czas, gdy pokochaliśmy się na nowo, przypominając sobie wszystkie te powody, dla których zostaliśmy małżeństwem.

Wróciliśmy zakochani po uszy.

Jadąc do domu, uzmysłowiliśmy sobie, że przez ostanie kilkadziesiąt godzin nie rozmawialiśmy zbyt dużo o dzieciach, nie dzwoniliśmy do nich. Czy to czyniło nas wyrodnymi rodzicami? Przez moment mieliśmy takie poczucie, ale szybko je z siebie zdjęliśmy. Szczególnie w momencie, gdy odbierając nasze pociechy od dziadków, usłyszeliśmy od nich, że było im tam super i mogą częściej zostawać tam na noc.

Od tamtej pory minęło już 8 lat. Dziś nasze córki są duże i nie wymagają od nas już takiej opieki jak wcześniej. Mimo wszystko, od 8 lat kultywujemy naszą tradycję bycia wyrodnymi rodzicami i raz w roku urywamy się z domu, by pobyć ze sobą sam na sam przez 2-3 dni. Od 8 lat nasze małżeństwo rozkwita. Dzięki tym chwilom sam na sam czujemy się nie tylko lepszymi małżonkami, ale przede wszystkim lepszymi rodzicami. Upojeni miłością i szczęściem, stęsknieni wracamy do naszych dzieci z nową energią.

Dlatego mogę powiedzieć tylko jedno.

Kochane Mamy, dbajcie o swoje związki równie mocno co o swoje dzieci. Nie bójcie się etykiety „wyrodnej matki”, nie starajcie się być „matkami Polkami”, którym nie wolno myśleć o własnym szczęściu. Nie dajcie sobie wmówić, że znudzenie w związku to los każdego rodzica. Wspólny wyjazd z ukochanym na dwa dni raz w roku nie jest trudnym przedsięwzięciem, a działa cuda. Wyjazdy bez dzieci są dla związku najlepszą inwestycją i najskuteczniejszym lekarstwem na spadającą temperaturę uczuć. A na dodatek – niebiańsko „smakują”!

autor: Iguana
foto: pixabay.com
-Reklama-

Musisz przeczytać

Pomocnik kuchenny – zobacz najlepsze na rynku!

Pomocnik kuchenny, nazywany również kitchen helperem to mebel, który ułatwia życie maluchom i ich rodzicom. Poza walorami funkcjonalnymi, posiada również ogromny atut...

5 pomysłów, jak urządzić modny i funkcjonalny pokój dla nastolatka

Wybór pomysłu na idealny pokój dla nastolatka to nie lada wyzwanie dla rodzica. Zamierzasz zagwarantować dziecku wygodne, przytulne i funkcjonalne miejsce, w...

Odśwież swoje ubrania na wiosnę! Oto nasze odkrycie miesiąca

Jeśli prasowanie kojarzy ci się z męczącym i nudnym zajęciem, to urządzenie powinno cię ucieszyć. Parownica, którą właśnie odkryliśmy, nie tylko uprzyjemnia...

Podobne artykuły

Komentarze

Jesteśmy też tutaj

191,405FaniLubię
9,148ObserwującyObserwuj
408ObserwującyObserwuj

Przeczytaj również

Mamy pomagają mamom – takie inicjatywy wspieramy!

Dzień Mamy to jeden z najbardziej wyjątkowych dni w kalendarzu świąt. Mama to ważna osoba w życiu każdego człowieka: to ona uczy,...

Wizyta adaptacyjna – poznajmy się bliżej w gabinecie stomatologicznym

mę. Rodzice borykający się z problemami wizyt u stomatologa również odczuwają z tego powodu ogromny stres, bezsilność i niepokój. Dobro wychowanka leży w rękach opiekuna. Jaką więc metodę wychowawczą powinni przyjąć opiekunowie, aby dziecko było zdrowe i chętnie odwiedzało dentystę?

Szumiś pomaga maluchom z Ukrainy

Szumisie dla dzieci z Ukrainy - najpiękniejsze ukraińskie kołysankami na spokojny sen maluchów. Dzień Dziecka to święto maluchów na...

Mamo, zrób sobie przerwę!

O tym, jak silne potrafimy być, często przekonujemy się w momencie, gdy zostajemy mamami. Nagle okazuje się, że skrócenie czasu snu o...

Baby Shower – co można robić na takim przyjęciu?

Baby Shower to przyjęcie organizowane na część nienarodzonego jeszcze dziecka. To świetny pretekst dla przyszłej mamy do spotkania w gronie swoich przyjaciół...