Reklamaads-single

Rozstałam się z mężem i nie czuję nic. W domu w końcu jest spokój i harmonia

Piszę ten post, ale nie w poszukiwaniu pomocy i cudownego rozwiązania. Chyba po prostu żeby się "wygadać", poczytać wasze opinie. Może macie podobne historie?

Reklamaads-single
Reklamaads-single

Mam 25 lat i jestem mamą dwójki chłopców, którzy są w wieku 5 i 3 lat. Byłam w związku z facetem przez 6 lat. To ojciec moich dzieci.

Nie był to związek miodem i mlekiem płynący. Ani on ani ja nie mamy łatwych charakterów, ale kochałam go szczerze i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.

Zostałam przez niego zdradzona dwa razy.

Z jedną kobietą był dość długo i porzucił mnie. Jednak niestety wróciliśmy do siebie. Zapewniał jak bardzo mnie kocha, że ciągle o mnie myślał. Typowe bzdury, w które chciałam uwierzyć i usłyszeć. Byłam naiwna sądząc, że się zmienił. Zdradzić więcej mnie nie zdradził.

Nie mam na to dowodów, za to wprowadził w domu ogromny terror. Kontrolował mnie na każdym kroku.

Sprawdzał mój telefon i to tak dokładnie, że tak daleko nawet ja nigdy nie miałam potrzeby wchodzić, sprawdzał rozkład autobusów i obliczał o której powinnam być w domu lub w pracy, nie przyjmował do wiadomości, że mogą być korki. Musiałam robić zdjęcia gdzie jestem, kto koło mnie siedzi, stoi i mu wysyłać. Sprawdzał za każdym razem zawartość torebki, kurtki. Na zakupy po ubrania musiałam z nim jeździć i jeżeli on zaakceptował ubranie to mogłam go kupić, nie mogłam się czesać tak jak chciałam, malować i ubierać. Wmówił mi, że jestem gruba (58kg przy wzroście 158) i nieatrakcyjna z dziećmi, ale nie mogę się odchudzać, bo nie muszę się nikomu podobać skoro z nim jestem, a on mnie taką akceptuje, ale za szczupłymi się oglądał.

Mogłabym dużo wymieniać co się działo w naszym związku…

Jednym słowem – sprowadził mnie do parteru.. Faworyzował tylko młodszego syna, na starszego ciągle krzyczał, wyśmiewał się, że jeszcze dobrze mówić nie potrafi. Oczywiście na zewnątrz zgrywał idealnego ojca. Jeden raz starszy syn mi powiedział, że tata go nie kocha. Co w sumie jest prawdą, bo on nie kocha tych dzieci…

Dlaczego zerwaliśmy? Nie wiem. Naprawdę.

Od słowa do słowa i coś we mnie pękło. Kazałam mu się wyprowadzić, a on nawet nie protestował. Ubrał się i wyszedł. Nie pożegnał się z dziećmi. Nic. Jak od obcych. Kiedy wyszedł to stałam chwilę i sama dziwiłam się swojej reakcji, bo normalnie rzucilabym się na niego i błagała żeby został i przepraszała za swoje zachowanie. A teraz nic. Pustka. Zablokowałam go wszędzie, żeby nie miał ze mną kontaktu.

Jestem w takim dziwnym stanie emocjonalnym, bo nawet nie jestem zła ani rozżalona, płaczliwa. Nawet nie chce mi się z nim szarpać o pieniądze na dzieci. Nic.

W domu jest taki spokój i harmonia.

Boje sie, że jednak kiedyś za nim zatęsknię i wróci wszystko. Kiedyś bałam się z nim rozstać, bo bałam się samotności, że inna z nim będzie i dla niej będzie inny. Nie chcę nawet jego pieniędzy. Mam duże wsparcie w mamie, nawet finansowe. Ona sama mówi, że mam się z nim o nic nie wykłócać, że spokój jest najważniejszy. Może ma rację…

Pozdrawiam Wszystkie dzielne Mamusie

0
955
0

WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE!