Reklamaads-single

Jak polubić odkurzanie?

Myślę, że wiele osób podzieli moje zdanie, że odkurzanie to znienawidzona czynność. Szczególnie, gdy ma się psa, dzieci, przydomowy ogródek i problemy z kręgosłupem. Wtedy pozostają nam tylko dwa rozwiązania – albo zlecić odkurzanie komuś innemu, albo zmienić odkurzacz. Ponieważ chętnych na odkurzanie w domu brak, wybrałam to drugie.

Reklamaads-single
Reklamaads-single

Dlaczego nie lubię odkurzać?

Myślę, że z tych samych powodów co większość z nas. To czynność długotrwała, nudna, męcząca i nie zawsze efektywna. Po dwóch ciążach i wieloletniej pracy siedzącej, ból pleców przy długotrwałym nachylaniu się jest znaczny. Na dodatek do szewskiej pasji doprowadza mnie moment, gdy po kilkudziesięciu minutach walki z odkurzaniem siadam na kanapie i widzę sierść na dywanie, albo okruchy pod łóżkiem dziecka. Dałabym sobie rękę uciąć, że w tym miejscu dokładnie odkurzyłam, a jednak i tak nie widać.

Po kilku odkurzaczach klasycznych o różnej mocy, wielkości, a nawet kolorze (naiwnie myślałam, że różowy odkurzacz dostarczy mi więcej radości niż szary), mogę powiedzieć, że wypróbowałam już wszystko. Włącznie z okrągłym robotem sprzątającym, który omija narożniki i ukryte zakamarki, niepilnowany ciągle ściąga narzuty z łóżka i wkręca sznurówki od butów, a także straszy psa.  Gdyby nie fakt, ze odkurzać trzeba, bo kurzu czy sierści się łatwo nie zmiata, to już dawno bym sobie dała spokój z szukaniem lepszego rozwiązania.

Ostatnia deska ratunku

Odkurzacza pionowego jeszcze nie miałam, więc przyszedł czas, by go w końcu wypróbować. Wybór padł na model Hoover H-Free 500, czyli kompaktowy, bezprzewodowy odkurzacz pionowy, który dorównuje mocą odkurzaczowi klasycznemu. Wygląd – niczego sobie. Ładny, nowoczesny kształt i fajna kolorystyka to argumenty, które zachęcają do poznania tego pana bliżej. Wnętrze zresztą też atrakcyjne. Odkurzacz na wyposażeniu ma kilka wymiennych końcówek, ładowarkę, uchwyt do zawieszenia. W oczy rzuca się kompaktowość – rozłożony na części odkurzacz zajmuje niewiele miejsca.To lubię, bo moich szafach miejsca wolnego brak.

Prosto i intuicyjnie

Rzadko mi się zdarza nie zaglądać do instrukcji obsługi. Tutaj działałam intuicyjnie. Od razu widać co do czego i jak to połączyć. Wszystkie części montuje się na klik, a do demontażu wystarczy najbliższy elementowi przycisk. Po złożeniu odkurzacz prezentuje się jeszcze lepiej i nadal nie zajmuje dużo miejsca – przy zdjętym urządzeniu przenośnym to tylko 69 cm wysokości! Na dodatek odkurzacz potrafi sam stać, więc nie musi biedaczek podpierać ściany.

Bez przewodu – co za ulga!

Uwielbiam rozwiązania bezprzewodowe. Leżące na podłodze kable bardzo mnie irytują. Nie tylko dlatego, że to źle wygląda, ale przede wszystkim dlatego, że to po prostu człowiekowi przeszkadza. Odkurzacz na kabel był wyjątkowo irytujący. Kabel nie starczał na całe mieszkanie, więc zmieniając pomieszczenia, musiałam przepinać odkurzacz do innych gniazdek. Na dodatek kabel ciągle się gdzieś zaczepiał albo zastawiał pułapki na mnie. O nie! A tutaj? Co za ulga. Będzie bez kabla, bez przepinania, bez plątania. Wystarczy naładować jak telefon. Można to zrobić na dwa sposoby – albo podpinając cały odkurzacz pod ładowarkę, albo sam akumulator. A po naładowaniu, które zwiastuje dioda LED, mamy 40 minut ciągłej pracy na największych obrotach.

Ale wygoda!

Co tu dużo mówić, fajnie leży w dłoni. Damskiej i męskiej. Zresztą dziecięcej też, bo nowy sprzęt przechwyciły do testowania również dzieci, które normalnie ciężko zagonić do odkurzania swoich pokoi. Teraz była licytacja, które pierwsze. Ale co tu się dziwić. Odkurzacz jest nie tylko ładny, ale i lekki. To tylko 1,5 kg! Tyle co butelka wody mineralnej. Nie trzeba ciągnąć po dywanie ciężkiego sprzętu, bo ten prowadzi się lekko i przyjemnie – bez względu na powierzchnię. Moje plecy już są wdzięczne, bo konstrukcja odkurzacza i wysokość uchwytu jest optymalna i nie wymusza zgarbionej pozycji. Nareszcie!

Tańcząca z odkurzaczem

Zwinność tego sprzętu jest tak duża, że można z nim śmiało kręcić piruety po pokoju i łazience. Lekkie prowadzenie i bardzo skrętna końcówka odkurzająca sprawiają, że sprzęt jest bardzo zwrotny i łatwo jest nim manewrować. Można bez przeszkód wjechać końcówką sprzątającą w każdy zakamarek czy objechać każdą nogę od stołu lub krzesła. Ogromnym ułatwieniem jest też to, że końcówka mieści się pod niskimi meblami np. sofami czy regałami. Koniec z podłogowymi akrobacjami. Moje plecy lubią to.

Efekt wow!

Nie spodziewałam się fajerwerków po urządzeniu na akumulator. A jednak muszę tutaj zwrócić honor producentowi. Siła ssania jest naprawdę duża – na dodatek można ją regulować. Odkurzacz bezprzewodowy H-FREE 500 wyposażony jest w bezszczotkowy silnik H-LAB, który zapewnia bardzo dużą siłę ssania, co pozwala usunąć zarówno drobny pył, jak i większe zanieczyszczenia. Na dodatek ten odkurzacz świeci tzn. podświetla podłogę, co się fajnie sprawdza przy sprzątaniu domowych zakamarków. Odkurzacz świetnie radzi sobie z każdą podłogą. Gładka szczotka pięknie wyczyściła podłogi w łazience, salonie czy przedpokoju. Dała radę także na dywanie sznurkowym, gdzie aż roi się od psich kłaków. Minuta i mogę udawać, że w tym domu nie ma i nie było nigdy psa 😉 Z moimi włosami świetnie za to poradziła sobie końcówka z turboszczotką. Zgarnęła wszystko, co było na wykładzinie. Oczyszczenie końcówki z włosów jest banalne – wystarczy wyjąć element obrotowy szczotki i usunąć zanieczyszczenia.

Co by tu jeszcze?

Ilość końcówek mnie tylko nakręciła do sprzątania. A to sobie specjalną szczotką odkurzyłam kanapę w salonie, a to mini końcówką ogarnęłam psie legowisko, a ssawką do kurzu wyczyściłam  książki na półce i przejechałam po listwach przypodłogowych. Ponieważ ogarnęłam cały dom, a czasu do zużycia baterii miałam jeszcze zapas, poszłam za ciosem i wzięłam się za odkurzanie samochodu. Nie lubię sprzątać auta, ale aż żal nie skorzystać z możliwości tego sprzętu. Odczepiłam urządzenie od rury i poszłam odkurzać samochód. Ciekawe czy mój mąż rozpozna, że jakimś magicznym sposobem na tylnym siedzeniu nie ma okruchów po ciastkach, a w bagażniku resztek ziemi po transporcie kwiatów do ogródka.

Oczyszczanie

Doceniłam odkurzacz bezworkowy. Po ostatnim odkurzaczu, do którego pasował tylko jeden rodzaj worków, na dodatek trudny do zdobycia, teraz prawdziwa ulga. Przezroczysty pojemnik na kurz umożliwia kontrolę zawartości.  Przyda się, gdy znowu będę szukać swojego zgubionego kolczyka. Po odkurzeniu wystarczy odłączyć pojemnik na kurz i wysypać z niego całą zawartość do kosza. A gdy odkurzacz migającą czerwoną diodą da nam znać, że zabrudzony jest filtr, wystarczy go umyć, wysuszyć i ponownie zamontować. Voila!

Mądre odkurzanie

Nie jestem gadżeciarą, ale polubiłam jeszcze jedną ciekawą funkcję tego sprzętu. Odkurzacz można przez Wi-Fi połączyć ze smartfonem i tym samym dowiedzieć się, na jakim etapie ładowania jest urządzenie bez podchodzenia do niego, jak wygląda efektywność sprzątania lub otrzymać wskazówkę do lepszego wykorzystania odkurzacza. To nie jest oczywiście funkcja, bez której nie mogę żyć, ale nie ukrywam, że informacja o tym, ile spaliłam kalorii przez te kilkadziesiąt minut odkurzania, dała mi sporo satysfakcji.

Zatem podsumowując – Hoovera H-Free 500 nie oddam. Pionowy odkurzacz naprawdę okazał się remedium na moje “sprzątaniowe” bolączki. Nie nadwyręża moich pleców, efektywnie sprząta i nie straszy mi psa. No i w sumie dał mi jeszcze jeden argument, by polubić odkurzanie. Zachęcił do sprzątania również tych młodszych domowników. Ha! Mamy to!

Jeśli zainteresował Was ten produkt i chcecie sprawdzić np. ile kosztuje albo gdzie go kupić:

Autor: Ania
Artykuł powstał we współpracy z marką Hoover