fbpx
Reklamaads-single

Karmię butelką. Czy jestem gorsza?

Mówią o mnie matka niekarmiąca, choć dziecka swojego nie głodzę. Po prostu – nie karmię piersią. Jak miliony innych matek na świecie. Czy jestem gorsza od całej reszty?

Reklamaads-single
Reklama

Ten wpis kieruję do mam, takich jak ja. Dobrze wiem, jak trudno nam matkom karmiącym mm odnaleźć się w świecie, w którym na każdym kroku gloryfikuje się karmienie piersią. Ponieważ wiem, jak laktacyjny terroryzm potrafi zniszczyć nawet najtwardszą psychikę, chcę całym sercem wesprzeć wszystkie mamy, które z różnych powodów wybrały karmienie mm. Oto powody, dla których nie macie prawa czuć się gorszymi matkami.

 

Tyle samo miłości

 

Szykanowanie matek niekarmiących piersią nazwałabym mobbingiem. O różnym nasileniu. Czasem zdarzy się taka mała szpileczka w postaci tekstu bliskiej ci osoby: „Dlaczego idziesz na łatwiznę?” albo całkiem pokaźna szpila „Twoje dziecko będzie częściej chorować i wolniej się rozwijać”. I nikt nie zapyta nawet – dlaczego nie karmisz piersią, od razu z góry zakładają, że nie masz cierpliwości, nie chce ci się, jesteś wygodna lub samolubna. A przecież twoje dziecko jest zadbane i zawsze nakarmione. Reagujesz na każdą jego potrzebę, wstajesz w nocy, tulisz podczas kolek. Nie krzywdzisz. Kochasz tak samo. Nad życie. Nie daj sobie tego odebrać.

 

Co cię nie zabije…

 

Stawiasz opór. Psychiczny. Przykrości, które sprawiają ci inni, wzmacniają twoje poczucie odpowiedzialności macierzyńskiej. Jeśli przetrwasz ten trudny okres, będziesz mieć więcej siły w kolejnych etapach bycia mamą. Pamiętaj, że macierzyństwo trwa całe życie. Czymże wobec tego jest rok karmienia butelką w odniesieniu do całej „wieczności”? Czy jest on w stanie wpłynąć na całe twoje życie?

 

Większe poświęcenie

 

Karmię butelką, więc poświęcam macierzyńskim obowiązkom dodatkowy czas. Wydaję większe pieniądze. Tracę więcej energii. Jednym słowem – utrudniam sobie życie. Czy to zasługuje na krytykę? Gdy dziecko domaga się jedzenia, nie możesz ot tak wyjąć piersi i mu podać. Trzeba zagotować wodę, przestudzić, rozrobić mleko, uzyskać odpowiednią temperaturę a potem wszystko pomyć i wyparzyć. I tak kilka, kilkanaście razy na dobę. Bez taryfy ulgowej w nocy. Jednocześnie zwiększasz koszty utrzymania dziecka o znaczne kwoty. Dobre mleko modyfikowane kosztuje kilkadziesiąt złotych, do tego butelki, smoczki, wyparzacze, termosy, podgrzewacze. Kombinowanie w podróży – gdzie się zatrzymać, by zrobić mleko, jak przewozić. Nadal uważasz, że idziesz na łatwiznę?

 

Mniej jadu

 

Szanuję każdą mamę, która karmi piersią i oczekuję tego samego od niej. Niestety, jaka jest rzeczywistość – wie każda mama, która chociaż raz weszła na forum dla świeżo upieczonych matek. Naprawdę życzę wszystkim mamom karmiącym piersią takiej tolerancji do świata, jaką my mamy. Z moich własnych obserwacji wynika, że matki „niekarmiące” są życzliwsze dla innych rodzicielek, mają w sobie więcej empatii i mniej krytycznie wypowiadają się o innych. Matka niekarmiąca nigdy nie namawia matki karmiącej do zmiany sposobu żywienia dziecka, a w drugą stronę dzieje się tak już częściej. Nie uprawiamy terroryzmu, nie narzucamy swojej woli nikomu innemu. Marzymy o tym, by na świecie było więcej uśmiechniętych mam – bez względu na zawartość ich piersi.

Brak problemu z odstawianiem od piersi

 

Dobrze wiemy, co znaczy lęk związany z rozłąką z dzieckiem. My też musimy kiedyś wrócić do pracy. Na szczęście odchodzi nam jeden podstawowy powód do stresu – odstawienie dziecka od piersi. Wiemy, że nasz maluch sobie poradzi i nie będzie płakał z powodu głodu – a my w pracy będziemy mogły skupić się na zawodowych obowiązkach, bez przerywania ich codziennym ściąganiem mleka w biurowej toalecie.

 

Zachowujemy poczucie bliskości

 

Nieprawdą jest to, że my matki niekarmiące mamy mniejszą więź z dzieckiem. Przecież karmiąc nasze pociechy, tulimy je blisko serca a one czują nasz zapach i dotyk. Są tak samo bezpieczne i szczęśliwe. Nie mamy prawa myśleć, że się od nich oddalamy. Mimo butelki w ich życiu, nadal stajemy na wysokości zadania i wypełniamy swoją rolę najlepiej jak umiemy. Na dodatek tą bliskością potrafimy się dzielić z tatusiami, gdy pozwalamy im nakarmić dziecko. Wzmacniamy w tej sytuacji dodatkowo tę drugą, równie ważną relację – ojciec-dziecko. Szczęście dla obydwojga. I większe zaufanie dziecka do ojca, gdy mama potrzebuje pobyć poza domem.

Jeśli mimo moich argumentów, nadal uważasz się za gorszą matkę, pora zadać sobie kluczowe pytanie: na kim najbardziej ci zależy? Na ocenie innych czy własnego dziecka? Pamiętaj, że dla swojej pociechy zawsze będziesz stuprocentową mamą. Miłość dziecka nie zależy od rodzaju mleka, jakim je karmisz, ale od twojego zaangażowania w rolę matki. Wiedz, że tę rolę można wspaniale wypełniać również z butelką mm w dłoni…

Przeczytaj również:

Dlaczego niektóre z nas nie chcą karmić piersią

Nie chciała karmić piersią. Zmieniła zdanie.

autor: Matka niekarmiąca
foto: pixabay.com