Reklamaads-single

Testujemy oczyszczacz i nawilżacz powietrza 2 w 1

Do tej pory w naszym domu królowały dwa urządzenia – nawilżacz i oczyszczacz powietrza. Chcąc sobie ułatwić życie, postanowiliśmy zastąpić je jednym sprzętem. Czy zdał egzamin w rodzinie alergików?

Reklamaads-single

Życie alergika nie jest łatwe. Odkąd pamiętam, niemal cała wiosna i początek lata były dla mnie gehenną. Z wiekiem zaczęło mnie uczulać coraz więcej rzeczy dookoła. Nawet wycieranie kurzu kończyło się katarem. Broniłam się przed alergenami lekami, zaczęłam się odczulać szczepieniami, ale nigdy nie zwalczyłam alergii całkowicie. Na dodatek skłonność do alergii przekazałam starszej córce i teraz męczymy się obydwie. Oczyszczacz powietrza nie wziął się więc w naszym domu przypadkowo. Po jakimś czasie dołączył do niego nawilżacz, bo druga córka urodziła się z wiotkością krtani i jedną z pamiątek po tej wadzie jest skłonność do infekcji górnych dróg oddechowych. Zapalenia krtani, gardła czy oskrzeli są u nas dość częstą przypadłością. Zakup nawilżacza doradził nam pediatra i w okresie grzewczym rzeczywiście jest niezastąpiony. Dobrze nawilżone śluzówki są bardziej odporne na wirusy, a stosowanie nawilżacza powietrza w trakcie chorób zwiększa komfort chorego.

Ponieważ w domu nie mamy za dużo miejsca i zawsze był problem z przechowywaniem sprzętów, postanowiliśmy zastąpić dwa urządzenia jednym. Ponadto, często obydwa urządzenia chodziły w jednym czasie, co mocno utrudniało życie. Trzeba było to zmienić. Wybór padł na urządzenie 2 w 1 Philips AC3829. Minęły dwa tygodnie odkąd z nami jest, więc dziś mogę o nim już coś wam opowiedzieć.

Co testujemy: Urządzenie 2 w 1 Oczyszczacz i nawilżacz powietrza Philips AC3829.

Gdzie: mieszkanie 70m2 w dużym mieście, blisko ruchliwej ulicy.

Oczekiwania: zastąpienie dwóch starszych urządzeń jednym, wydajniejsze działanie oczyszczacza i nawilżacza, zmniejszenie ilości zanieczyszczeń w powietrzu, poprawa komfortu przebywania w domowych przestrzeniach.

KILKA INFORMACJI O URZĄDZENIU

Oczyszczacz i nawilżacz powietrza Philips to urządzenie, które dba o właściwy poziom wilgotności powietrza a jednocześnie usuwa z powietrza 99,97% zanieczyszczeń. Urządzenie, dzięki wieloetapowej filtracji, eliminuje z powietrza m. in.:

  • pyłki,
  • sierść zwierząt,
  • brzydkie zapachy,
  • szkodliwe gazy,
  • zanieczyszczenia powietrza z zewnątrz,
  • bakterie,
  • wirusy,
  • roztocza,
  • kurz.

Philips AC3829 wyposażony jest w zaawansowany system parowy z technologią NanoCloud i specjalnym filtrem nawilżającym, który dodaje cząsteczki wody do suchego powietrza bez tworzenia mgiełki wodnej. Filtr nawilżający zatrzymuje bakterie i wapń z wody, więc powietrze w domu jest nawilżone, ale i czyste.

PIERWSZE ROZPOZNANIE

Gdy zobaczyłam pudło z urządzeniem, w pierwszej chwili byłam przerażona gabarytami – gdzie my to zmieścimy? Na szczęście pudełko było duże większe niż sam sprzęt, który zresztą po wyjęciu okazał się bardzo zgrabny, poręczny i estetyczny. Opływowy kształt, biały kolor, ładne wykończenie – lubię gdy projektanci takich urządzeń traktują je jako element wyposażenia wnętrz. Dzięki temu nie trzeba chować sprzętu, gdy mamy gości, bo sam w sobie jest bardzo stylową dekoracją.

Ucieszyła mnie też waga urządzenia. Bez trudu sama wyjęłam go z pudła a kółeczka na spodzie pozwoliły lekko przesuwać go z miejsca na miejsce.

MONTAŻ FILTRÓW

Producent dostarcza urządzenie w komplecie z filtrami, które trzeba samodzielnie włożyć. Nie jest to trudne – dałam radę sama i ani razu nie zadzwoniłam do męża – brawo ja! Zajęło mi to kilka minut. Duże brawa za obrazki pokazujące krok po kroku, jak składać poszczególne elementy tej układanki. Pismo obrazkowe każdy zrozumie, myślę że i moja 11-latka dałaby radę.

3, 2, 1… START

Odpalenie maszyny to czysta przyjemność. Gdyby nie cyferki na wyświetlaczu i sygnał dźwiękowy, w życiu nie wiedziałabym, że to już. Mając jeszcze w pamięci swoje dwa sprzęty staruszki, spodziewałam się przynajmniej jakiegoś szumu a tu…cisza. Urządzenie jest praktycznie bezgłośne, co jest miłą odmianą po rzężeniu mojego poprzedniego oczyszczacza, który utrudniał nawet zbieranie myśli, o spaniu nie wspominając. Dodowem na to, że ten model naprawdę cicho chodzi, jest fotka z moim psem, który ma stan przedzawałowy gdy słyszy suszarkę i trzęsie się nawet przy szumiącym wentylatorze. Tym razem z ciekawością obchodził nowe urządzenie i często bywał w jego pobliżu, na co oczyszczacz niemal natychmiast reagował zwiększeniem intensywności pracy, bo od razu wyczuwał unoszącą się w powietrzu sierść. Taki bajer 🙂

Działa? Działa, działa.

W skali 1 do 10, w domu mamy powietrze o zanieczyszczeniu 3. Ale teraz będzie lepiej.

wróg czy przyjaciel?

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ – WNIOSKI

W ciągu ostatnich dwóch tygodni urządzenie towarzyszyło mi podczas pracy, ale też często bywało w pokoju mojej córki – alergiczki. To, że spełniło swoją rolę, świadczy fakt,że przez te dwa tygodnie nie słyszałam ani jednego kichnięcia i pociągnięcia nosem, pudełko chusteczek przy łóżku jeszcze jest pełne, mnie nic nie gryzło w gardle a oczy w końcu przestały łzawić. Niby ciężko zauważyć gołym okiem czystsze powietrze, ale nasze samopoczucie mówi samo za siebie. Z łatwością pozbyłam się sprzętów staruszków i odzyskałam trochę przestrzeni w domu.

Mój towarzysz w pracy

Do córki też zawędrował

Philips AC3829 okazał się być nie tylko skuteczny, ale i:

mądry – błyskawicznie rozpoznaje stopień zanieczyszczenia powietrza (zarówno ten ogólny, jak i pyłami PM2,5). Wystarczy, że otworzę okno i widzę jak na wyświetlaczu rosną cyferki a urządzenie zaczyna wydajniej pracować. To samo z funkcja nawilżania – sprzęt rozpoznaje stopień wilgotności powietrza i nawilża je tylko do momentu osiągnięcia oczekiwanego pułapu.

bezpieczny – posiada przycisk blokady rodzicielskiej. Młodsza córka – choć bardzo ją korciło – nie potrafiła zmienić moich ustawień. Ha!

wygodny – łatwo go przesuwać i przenosić z miejsca na miejsce. Dzięki kompaktowemu rozmiarowi, mieści się do każdej wnęki, spokojnie wejdzie do zwykłej szafy i nie wadzi, gdy jest nieużywany. Do tego nie moczy podłogi wokół siebie podczas pracy, bo nie wydziela mokrej mgiełki. Przy poprzednim urządzeniu miałam wiecznie mokrą podłogę.

cichutki – lubię mieć ciszę podczas pracy, więc nie musiałam go wyłączać, gdy potrzebowałam skupienia. Starsza córka przy nim spała.

energooszczędny – nie wpłynął na zużycie prądu w naszym domu.

zgrabny, kompaktowy – gdy go nie używamy, można go postawić w rogu pokoju. Nie zajmuje dużo miejsca i co najważniejsze – jego ładny i estetyczny wygląd pasuje do każdego wnętrza.

CZY POLECAM?

Choć zawsze mi mówiono, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, tutaj kompletnie to nie pasuje. Połączenie dwóch sprzętów w świetnie działające jedno, wygodne, kompaktowe i co najważniejsze – efektywne urządzenie jest strzałem w dziesiątkę. Jedno urządzenie, z którego można korzystać przez cały rok. Dzięki możliwości wyłączania funkcji nawilżacza, można go stosować nawet gdy wilgotność powietrza jest wystarczająca. To dobry, renomowany sprzęt, z którego każdy będzie mieć pożytek. W szczególności jednak przyda się:

  • rodzicom, którym urodziło się dziecko. Noworodek powinien przebywać w dobrze nawilżonym pomieszczeniu, by uchronić go przed infekcjami czy sapką,
  • osobom mieszkającym w uprzemysłowionych regionach, narażonym na wdychanie toksycznego smogu,
  • alergikom, którym nawet w domu trudno znaleźć ukojenie,
  • właścicielom zwierząt,
  • osobom, które borykają się z problemem suchego powietrza w domu (elektryzowanie się tkanin i włosów, przesuszona skóra, problem z cyrkulacją powietrza, użytkowanie klimatyzacji).

Jedyną wadą urządzenia jest jego cena, choć chcąc zakupić wysokiej jakości dwa odrębne urządzenia, narazilibyśmy się przecież na większe koszty. Warto potraktować zakup jako inwestycję na lata i spojrzeć na nią jak na źródło oszczędności – finansów (w końcu to mniej wydanych pieniędzy na leki i lekarzy) i nerwów (mniej stresu i dyskomfortu życiowego).

I powtórzę raz jeszcze – życie alergika nie jest łatwe. Na szczęście dzisiejsza technologia potrafi uczynić je bardzo komfortowym.

Więcej o urządzeniu Philips AC3829 znajdziecie TUTAJ.

Artykuł powstał przy współpracy z marką Philips.
0
4718
4