Reklama

Mamy nie z reklamy… czyli, jak wygląda prawdziwe życie matki Polki

Matka z radością wstaje w nocy do dziecka, uwielbia przewijać pieluchy, gotuje smaczne, zdrowe i oczywiście różnorodne obiadki, nie pozwala dziecku oglądać telewizji i jeść słodyczy, a na gości zawsze czeka umalowana, ze świeżo upieczonym ciastem i pachnącym bobaskiem. Też tak masz? Nie? No właśnie! Nie tak wygląda macierzyństwo.

Reklama
Reklama

Obraz kreowany przez kolorowe czasopisma i reklamy wypacza rzeczywistość. A jak ona faktycznie wygląda? Mamy z całej Polski opisały blaski i cienie bycia Mamą podczas akcji „Cała prawda o macierzyństwie” #mamyniezreklamy. Nazwa została stworzona przez Mamy na oficjalnym fanpage marki NUK Polska, która była organizatorem akcji. Głośno, szczerze, bez owijania w bawełnę. Niewyspana, niewymalowana, podirytowana i zakochana. Przeczytaj fragmenty prawdziwych historii matek polek.

„To Ja. Ja Matka.”
Cześć, to Ja. Ja matka. Wiesz o czym mówię. Rodzisz dziecko i zaczynasz być identyfikowana poprzez nie. Nie jesteś już zgrabną Anką, zabawną brunetką. Co najwyżej jesteś chuda albo gruba, jak na matkę. Znasz ten stan? To jakbyś pozycjonowała się w nowej branży. I ciężko się przed tym bronić. Sama też to czujesz. Przesiąkasz swoim dzieckiem. Jego zapachem, jego życiem, jego szczęściem. Chcesz o nim opowiadać, nawet jak nikt nie chce słuchać. I tak to właśnie wygląda.

„Tylko spokój może nas uratować.”
Kocham Gaję i dlatego postanowiłam odpuścić. Znaleźć swój patent na macierzyństwo. Gaja wywaliła całą miskę zupy i ją rozchlapała zanim dobiegłam? Spokojnie, to tylko zupa, poza tym dzieci powinny dotykać różnych struktur, no to mamy okazję. Skończyły się czyste ubranka? Spokojnie Gaja uwielbia biegać na golasa, a poza tym jak ubiorę jej czystą-brudną koszulkę z kosza to nikt się nie dowie. Widzisz to działa 🙂 Każdy musi znaleźć swój własny sposób na opanowanie tej sztuki. To jest mój. Polecam. Uratował mnie przed szaleństwem.

„Macierzyństwo – historia prawdziwa, czyli za kulisami.”
Jedna z wielu – kwestia, jak ja to nazywam „wielbłąda”. Gdy wychodzę gdziekolwiek z dzieckiem – nie mam czasu, ani siły stroić się w piękne sukienki, płaszczyki, buty na wysokim obcasie, tylko często ubieram po prostu… dresy i trampki. Mało tego – nie zabieram zwykle nawet swojej torebki, tylko torbę wózkową z pieluchami, chusteczkami, butelkami, a w zimę dochodzi jeszcze termos, ubranka na zmianę, zapasowe rękawiczki i wiele, wiele innych. Przy dziecku trzeba mieć po prostu wszystko! Wiecie o tym. No i tak idę, jak ten wielbłąd z dzieckiem, wózkiem i torbą, cała zdyszana i spocona…

„Matka (nie) idealna”
Czego brakuje w tym macierzyńskim maratonie? Oddechu… Już zapomniałam, jak to jest usiąść z herbatą w dłoni i dosłownie nic nie musieć. Kiedy człowiek w spokoju może zastanowić się jak te elementy codzienności ze sobą posklejać. Noc jest idealna na takie przemyślenia. Kiedy dziecko śpi obok w miarę głębokim snem, nadchodzi ten błogi spokój i ta niczym niezmącona cisza. Chciałabym tej chwili na wyłączność. Chwili tylko dla mnie, nie jako matki, a jako kobiety. „Matka Polka” w najczystszej postaci… Siła lwa, ciało ze stali, a serce gołębie… Matko, która potrafisz dużo unieść i jeszcze więcej znieść. Chwała Ci za to… Ale nie zapominaj o sobie.

„Kiedy w końcu ją pokochałam”
Udało się. Bez cesarki, bez nacięcia, komplikacji. Trzymam Ją na swoim nagim ciele i? Jest zimna, cichutko kwili, Jej zapach jest…specyficzny, ani ładny ani brzydki. Wszyscy się uśmiechają, ja cichutko szumię, myśląc, że to pomoże Jej przeżyć ten szok, bo tak wyczytałam w Internecie. Wyczytałam też, że moment narodzin dziecka jest czymś niesamowitym, wręcz magicznym. Faktycznie odeszły wszystkie bóle jakie towarzyszyły mi do tej pory. Fizycznie czuję się tak, jakby nic się nie stało, żadnego porodu. Psychicznie… niestety też. Trzymam na piersiach dziecko – OKEJ. Moje dziecko – OKEJ. Moją Anię, na którą tak długo czekałam – OKEJ. Czy nie powinno być coś więcej niż samo „OKEJ”?

„Ujawniły się skrywane moce”
Pewnego dnia, gdy byłam przeziębiona, synek, już 3,5 letni przychodzi do mnie i mówi, że nie mogę być chora, bo kto się nami (nim, tatą i córeczką) zajmie? I właśnie dlatego jestem dumna, że to co kiedyś było dla mnie niewyobrażalne, teraz jest do osiągnięcia, że jestem silna, że „ogarniam” wszystko. Że się nie załamałam. Chce próbować, staram się, staram się być lepszym człowiekiem. I to jest moja duma. Nie jestem idealną mamą, ale z tego też jestem dumna.

„Mama też może mieć gorszy dzień”
Dziś Madzia ma już kilka miesięcy i jest całym moim światem, najlepszym darem od życia, a jej bezzębny uśmiech daje mi siłę każdego dnia. Początki zawsze są trudne, nie od razu zostaje się super mamą. Rzeczywistość nie jest tak kolorowa jak na Facebook’u czy Instragramie, gdzie widzimy młode mamy o figurze modelek jakby dopiero co wyszły z salonu piękności z uśmiechniętym bobaskiem. Macierzyństwo choć piękne, bywa i trudne, a prawdziwa mama może mieć gorszy dzień, być zmęczona, nieumalowana czy mieć rozstępy.

Czy początki macierzyństwa zawsze są ciężkie? Niekoniecznie, ale na pewno narodziny dziecka to zawsze duża zmiana, a zmiany z natury lubią przynosić to, co nieoczekiwane. Każda historia macierzyństwa jest inna, nie można stworzyć przepisu do bycia mamą ani instrukcji obsługi dziecka, jednak wszystkie historie mają wspólny mianownik. Kiedy opadnie już bitewny kurz, patrząc na swoje dziecko każda mama wie, że jest to cud. Choć czasem każda z nas, „matka Polka”, chciałaby gdzieś uciec, najlepiej bardzo daleko, to żadna z nas nigdy tego nie zrobi. Będąc dla kogoś całym światem nie można uciec, bo to tak jakby świat się zawalił. Więcej historii nadesłanych przez mamy na stronie Organizatora: www.klubnuk.pl/mamyniezreklamy

foto: pexels.com
0
11669
3

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail