Reklama

Poród a trudności z karmieniem – istotny związek

Świadomość istoty karmienia piersią niemowląt jest wśród mam coraz większa. Tym bardziej bolą je i martwią każde niepowodzenia laktacyjne, za które kobiety najczęściej obwiniają siebie. Tymczasem do laktacji, jak do tanga, trzeba dwojga, a źródła trudności w karmieniu mogą leżeć zarówno po stronie mamy, jak i dziecka, o czym przekonuje osteopata. Obok pediatry czy doradcy laktacyjnego to kolejny specjalista, do którego warto zwrócić się z problemem zaburzeń ssania u maluszka.

Reklama
Reklama

Poród oczami noworodka

Poród naturalny to nie lada wysiłek dla kobiety, ale i dla dziecka. Na ciało noworodka oddziałują wtedy ogromne siły kompresyjne. Jego kręgosłup, klatka piersiowa, jama brzuszna, a szczególnie główka (największa i torująca drogę reszcie ciała w kanale rodnym) poddawane są intensywnym uciskom i przeciążeniom w momencie skurczów. Dodatkowo dopływ tlenu przez łożysko jest wówczas ograniczony. A o swobodzie ułożenia ciała maluszka nie ma mowy. –  Na ten wysiłek dziecko jest jednak przygotowywane. Adaptuje się do niego w trakcie ciąży i przechodząc krok po kroku przez kolejne fazy porodu. Inaczej dzieje się podczas porodu operacyjnego. Wówczas dzidziuś w ciągu kilku sekund jest wyciągany z łona matki. Doświadcza silnej dekompresji i gwałtownej zmiany środowiska. Omija go również cenne przeżycie przejścia przez kanał rodny. Choć cesarskie cięcie z góry nie determinuje trudności w szeroko pojętym rozwoju dziecka, może podnosić ryzyko wystąpienia różnych zaburzeń, w tym funkcji ssania – objaśnia specjalista z Centrum Osteopatii i Fizjoterapii Fizjomed w Katowicach – osteopata, Bartosz Kmita.

Echa porodowych trudności

Choć poród siłami natury to czysta fizjologia, również jego przebieg może zostać zaburzony i utrudniony, a w dalszej perspektywie wpłynąć na efektywność karmienia piersią. Zdarza się bowiem, że maluszek wchodzi w kanał rodny w złej pozycji, jest owinięty pępowiną lub bardzo duży. Oprócz tego sam poród może przebiegać zbyt gwałtownie, lub odwrotnie – może nadmiernie się przedłużać. Czasami konieczne okazuje się sięgnięcie po leki nasilające skurcze macicy, kleszcze bądź wyciągacz próżniowy (vacuum). Okołoporodową przeszkodą mogą okazać się także małe ilości wód płodowych lub patologie funkcji i budowy szyjki macicy u kobiety blokujące pełne rozwarcie. W każdym z tych przypadków noworodek jest narażony na powstanie mikrourazów i silnych naprężeń w obrębie jego ciała. Co prawda natura umie sobie z nimi radzić. Późniejsze ziewanie, ssanie i płacz mają pomóc maluszkowi rozładować poporodowe napięcia w strukturach jego ciała. Jednak proces samouwalniania się napięć może ulec zahamowaniu, a ich przedłużająca się obecność – zaburzyć odruch ssania.

Małe ciało pełne napięć

Jeśli położenie kości czaszki względem siebie nie wraca do normy po porodzie, a napięcia w jej obrębie utrzymują się, zakłóca to pracę nerwów kontrolujących ssanie i połykanie pokarmu. Znajdują się one u podstawy czaszki i zawiadują funkcjami języka, twarzy i gardła. Ucisk nerwu podjęzykowego unerwiającego ruchowo mięśnie wewnętrzne języka ogranicza jego zaangażowanie w ssanie. Natomiast dysfunkcje nerwu językowo-gardłowego (unerwiającego mięśnie podniebienia miękkiego, gardła oraz krtani) i/lub nerwu błędnego (zaopatrującego ruchowo te same mięśnie) utrudniają maluszkowi połykanie pokarmu. Noworodek może mieć także trudności z otwieraniem ust, gdy dojdzie do przeciążeń w obrębie stawu skroniowo-żuchwowego. –  W procesie ssania istotną rolę odgrywa również przepona. Dysfunkcje nerwów przeponowych znajdujących się w pętli szyjnej mogą utrudniać jej pracę – podkreśla specjalista. –  Podobnie napięcia w okolicy górnego otworu klatki piersiowej i śródpiersia to kolejne ważne punkty w terapii odruchu ssania u niemowlęcia – dodaje ekspert.

Kto pomoże? Nie tylko pediatra

Z trudnościami w karmieniu można zwrócić się do pediatry lub ocenić technikę karmienia u doradcy laktacyjnego. Zdarza się również, że większe nieprawidłowości wymagają leczenia u neurologa lub fizjoterapeuty. Jednak gdzieś między laktacyjnym wsparciem mam, kontrolą pediatryczną dziecka a specjalistycznym leczeniem zaburzeń ssania pojawia się miejsce dla dziedziny prezentującej nieco inne spojrzenie na problemy w karmieniu – osteopatii. Spojrzenie to w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z medycyną klasyczną, ale uzupełnia ją. Osteopatia – dziedzina medycyny naturalnej ceniona w USA i w Europie Zachodniej, a debiutująca w Polsce – czerpie bowiem z wiedzy anatomicznej, neurologicznej, fizjologicznej i pediatrycznej. W jej ujęciu zaburzenia ssania są dysfunkcją czynnościową powstałą na tle napięć okołoporodowych. Nieprawidłowość tę można wyeliminować, wpływając na powiązane z funkcją ssania struktury mięśniowo-szkieletowe, krążeniowe i nerwowe, których praca uległa zachwianiu. Ich zniwelowanie, a właściwie zmobilizowanie do samoustąpienia, pozwala przywrócić równowagę w małym organizmie.

Pomocna dłoń osteopaty

Czego możemy spodziewać się po wizycie z maluchem u osteopaty? Z pewnością dogłębnego wywiadu z rodzicami, wnikliwego, a zarazem bezbolesnego i komfortowego dla dziecka badania dłońmi oraz przyjaznej atmosfery i ciepłego podejścia do malucha. –  Wywiad i badanie to kluczowa część wizyty – przyznaje praktykujący w katowickim Fizjomedzie osteopata. –  Ustalając przyczynę problemów ze ssaniem, należy ocenić, czy nie ma przeciwwskazań do zabiegów (np. ostrej infekcji) oraz czy terapia osteopatyczna może okazać się pomocna i w jaki sposób. W tym celu osteopata pyta o przebieg ciąży i porodu oraz stan dziecka po narodzinach i w pierwszych miesiącach życia. Z kolei podczas badania przygląda się całemu ciału malucha, ze szczególnym uwzględnieniem oceny symetrii i napięcia w okolicy czaszki, połączenia potylicy z szyją, górnego otworu klatki piersiowej, okolicy przepony i przejścia piersiowo-lędźwiowego oraz kości krzyżowej. Oczywiście zarówno techniki badania palpacyjnego służące ocenie ruchomości poszczególnych tkanek oraz wyczuciu subtelnych napięć, jak i sama terapia są bardzo delikatne – wyjaśnia i uspokaja specjalista.

Dotyk, który może wiele

–  Napięta tkanka, napięte naczynie krwionośne, napięty nerw czy nieruchomy staw nigdy nie będą funkcjonować prawidłowo – przekonuje osteopata. Terapeuta ten swoimi wprawnymi dłońmi „osłuchuje” ciało małego pacjenta. Przykładając je do czaszki dziecka czy innych rejonów, wyczuwa nawet niewielkie pociąganie tkanek w przód/tył, w prawo/lewo, w górę/dół. Natomiast po ocenie, jakie napięcia i dysfunkcje dotyczą maluszka, podąża w sposób delikatny i neutralny za pociąganiem tkanek, stosując tzw. techniki pośrednie. –  U małych pacjentów nie wykorzystuje się technik strukturalnych, określanych potocznie jako „nastawianie kręgosłupa”. Intensywność dotyku terapeutycznego dobierana jest tak, żeby wyrównać napięcia w ciele dziecka. Pożądanym efektem terapii jest lepsze ukrwienie w okolicach napiętych tkanek oraz normalizacja impulsji przebiegu nerwu, jeśli taki znajdował się w danej okolicy – podsumowuje ekspert. Można więc mieć nadzieję, że zaburzenia ssania – przy odpowiednim wsparciu osteopatycznym – znikną jak ręką odjął. Maluch będzie najedzony, a rodzice spokojni.

Artykuł konsultował Bartosz Kmita, specjalista osteopata z katowickiego Centrum Osteopatii i Fizjoterapii Fizjomed.
Wpis gościnny

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail