Reklama

O tym, jak waga dziecięca uratowała nasz rodzicielski spokój

Choć nie wpisaliśmy tego przedmiotu na wyprawkową listę dla naszego synka, tuż po wyjściu ze szpitala okazało się, że bardzo go potrzebujemy. Waga dziecięca bardzo ułatwiła nam opiekę nad naszym maluchem i pozwoliła zażegnać niepokój związany z jego rozwojem.

Reklama
Reklama

 

Gdy się urodził, był małą kruszyną. Ważył mniej niż inne maluchy i przez to skupił uwagę personelu szpitalnego na sobie. Wiedzieliśmy, że o jego sile i zdrowiu będzie świadczył prawidłowy przyrost wagi, dlatego każde ważenie na oddziale poporodowym było najpierw nadzieją, a potem pewnością, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Gdy nastał dzień, w którym dostaliśmy zielone światło na wyjście ze szpitala, byliśmy z jednej strony bardzo szczęśliwi, z drugiej pełni obaw, czy sobie poradzimy. Nasz maluch miał problemy ze ssaniem, usypiał przy piersi i krótko jadł. Przy wypisie dostaliśmy od lekarza radę, by codziennie kontrolować wagę dziecka i w razie niewłaściwej tendencji zgłosić się do szpitala. Szczerze mówiąc nie byliśmy na to przygotowani. W jaki sposób mieliśmy sprawdzać przyrost masy dziecka? Na oko? Przecież tych gramów nie czuć na rękach. Potrzebowaliśmy fachowego sprzętu, który nam w tym pomoże.

Waga dziecięca – nie tylko na kłopoty z karmieniem

Wybór padł na model Camry CR8155. To waga dziecięca o dużej dokładności, na dodatek w bardzo przystępnej cenie. To nie były jednak jedyne atuty tego sprzętu, o czym przekonaliśmy się już w domu, gdy zaczęliśmy korzystać z wagi.

  • Wygląd

Po wyjęciu z pudełka, okazało się, że to całkiem ładne urządzenie. Fajny, opływowy kształt, nowoczesny wygląd i estetyczne wykończenie robiło wrażenie. Już na początku dało się zauważyć, że ktoś pomyślał również o wygodzie i bezpieczeństwie ważonego dziecka. Powierzchnia ważąca, na której układa się malucha jest wyprofilowana, dzięki czemu dziecko nie tylko ma zapewnioną komfortową pozycję, ale jest jednocześnie bezpieczne. Wyższe brzegi uniemożliwiają zsunięcie się dziecka z wagi.

 

Baliśmy się, że waga może być z byt toporna i że zajmie dużo miejsca w naszym niedużym mieszkanku, a okazało się, że jest to sprzęt mieszczący się na zwykłej półce w łazience czy komodzie w kąciku malucha. Mnie matkę ucieszył fakt, że na wadze nie było zbyt wielu przycisków, co zwiastowało prostą obsługę. Co jak co, ale czasu na czytanie długich instrukcji i uczenie się obsługi przy takim maluchu po prostu nie mam.

Wyświetlacz okazał się bardzo czytelny i podświetlony na niebiesko. Dzięki temu, dane na wyświetlaczu o każdej porze dnia były dobrze widoczne – mogłam ważyć synka po każdym karmieniu, nawet w nocy.

  • Funkcjonalność

To, że waga służy do ważenia – wie każdy. Ale ta waga to także urządzenie mierzące wzrost dziecka. Wystarczy mała czynność polegająca na przełożeniu specjalnej płaskiej płytki za główkę dziecka a następnie wysunięcie ogranicznika miarki z prawej strony. Po odpowiednim ustawieniu tych części, waga poza masą dziecka zaczyna pokazywać również jego wzrost. Co najważniejsze, waga posiada możliwość zapamiętania nawet do 15 pomiarów, co ułatwia kontrolowanie przyrostów wagi i wzrostu na przestrzeni np. kilku dni. Tego mi było potrzeba.

Bardzo się cieszę, że urządzenie działa na baterie. My ważyliśmy synka na stole i nie mamy tam blisko żadnego kontaktu, więc zasilanie bateryjne ułatwiło nam sprawę. Poza tym dzięki temu, z wagi możemy korzystać w całym mieszkaniu – tam, gdzie akurat jest nam wygodnie.

 

  • Obsługa

Obsługa, jak wspominałam, jest bardzo prosta. Trzy przyciski sprawiają, że uruchomienie urządzenia jest bardzo intuicyjne. Waga pokazuje wielkości w różnych jednostkach miary, więc można sobie wybrać to, co nam najbardziej odpowiada. Wysoka dokładność pomiaru to kolejny atut – do 0,05 w przypadku wagi i 0,01 mm w przypadku miary daje bardzo precyzyjny odczyt. Czas ważenia i mierzenia jest błyskawiczny, co ma ogromne znaczenie dla małego dziecka, które nie za bardzo lubi takie czynności.

Lubimy to!

Wybór naszej wagi okazał się trafiony pod każdym względem. Cieszy nas fakt, że pokorzystamy z niej długi czas, bo cyfrowa miarka wzrostu dochodzi do 80 cm, a sama waga jest dostosowana do maksymalnego obciążenia 25 kg. Na wagę dostaliśmy aż 2 lata gwarancji, więc nie martwię się o serwis. Jak dobrze pójdzie, urządzenie będzie służyło naszym kolejnym dzieciom, które być może pojawią się za jakiś czas na świecie. W końcu nasz pierwszy synek rośnie jak na drożdżach i zdrowo się rozwija. Rodzicielstwo jak widać, nie jest takie trudne!

Więcej o wadze dziecięcej Camry CR8155 przeczytacie TUTAJ

Mama testująca: Kasia, mama Leona
Zdjęcia: CAMRY, mamy-mamom.pl

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail