Reklama

Najlepsze rady, jakie otrzymałam po urodzeniu dziecka

Ciotek Dobra Rada wokół świeżo upieczonej mamy jest całe mnóstwo, ale tylko niektóre podpowiedzi są warte wdrożenia w życie. Oto najlepsze rady, jakie otrzymałam po urodzeniu dziecka.

Reklama
Reklama

 

Rady to nie jest to, co szczególnie lubią świeżo upieczone mamy. Wiadomo – każdy chce dobrze, ale ilość informacji (często sprzecznych ze sobą) bywa przytłaczająca i wpędza taką mamę w stany depresyjne. W zalewie „dobrych rad” znajdą się takie, które mogą uczynić więcej szkody niż pożytku (np. noworodkowi trzeba dać pić glukozę czy nie noś na rękach, bo się przyzwyczai), ale też trafiają się bardzo pożyteczne podpowiedzi. Oto wybrane przeze mnie – przyszłość pokazała, że były bardzo skuteczne i trafione – rady, które były dla mnie najcenniejsze. Może i wam się przydadzą.

  1. Po porodzie korzystaj z małego kółka do pływania

Gdy to usłyszałam, pomyślałam, że kogoś pogięło. Po co mi kółko do pływania? Jak ja będę z tym wyglądać? Bez przesady! A jednak uważam to za cudowny wynalazek. Po naturalnym porodzie zakończonym założeniem wielu szwów na krocze, każda próba siadania była okupiona płaczem. Doprowadzona do ostateczności, wysłałam męża do sklepu sportowego, by przyniósł mi to dmuchane, dziecięce kółko…. do siadania. I to było cudowne uczucie. Mogłam siadać kiedy chciałam bez żadnego dyskomfortu. Sprzedałam zresztą patent koleżankom z sali poporodowej i już wkrótce wszystkie paradowałyśmy po korytarzu szpitalnym z takimi dziecięcymi kolorowymi kółkami.

  1. Śpij w staniku

Nie pamiętam już kto mi to doradził, ale mocno wzięłam sobie to do serca. Wiele się nasłuchałam o obwisłych piersiach po karmieniu, dlatego postanowiłam zrobić wszystko, by utrzymać ich jędrność nawet po wygaśnięciu laktacji. Kupiłam sobie specjalne, miękkie i wygodne staniki, które zakładałam na noc przez cały okres karmienia. Efekt? Dziś po dwójce wykarmionych własnym mlekiem dzieci moje cycki nadal są na swoim miejscu, a nie przy kolanach 😉

  1. Tantum Rosa w rozpylaczu

Miałam ranę po szyciu krocza i musiałam ją przemywać. Roztwór do podmywania się trudno zaaplikować sobie po każdym skorzystaniu z toalety. Radę, by roztwór przelać na do spryskiwacza (takiego do kwiatków) otrzymałam od położnej jeszcze w szpitalu.  To była złota rada. Po każdym siusianiu wystarczyło spryskać sobie miejsca intymne płynem. Sprawdziło się super. Dziś dzielę się tym wynalazkiem z każdą oczekującą dziecka mamą.

  1. Śpij gdy dziecko śpi

Bardzo trafna uwaga, którą każda świeżo upieczona mama powinna wziąć sobie do serca. Nie ma sensu liczyć na przespaną noc przy niemowlęciu, dlatego ładujmy baterie wtedy, kiedy ono je ładuje. Tylko w ten sposób będziemy mieć energię do życia i prawdziwą radość z macierzyństwa. Na mnie to cudownie działało. Cieszę się, że w którymś momencie zastosowałam się do tej rady i przedłożyłam sen ponad obowiązki domowe. Lepiej być szczęśliwą mamą w nieposprzątanym mieszkaniu niż nieszczęśliwą w sterylnym wnętrzu.

  1. Gumki do włosów przy karmieniu

Częstą moją bolączką przy karmieniu piersią było przypominanie sobie, z której piersi ostatnio jadło moje dziecko. A że moje dziecię przy jednym karmieniu opróżniało tylko jedna pierś (każde przestawienie na drugą kończyło jedzenie), musiałam pamiętać na którą pierś w kolejnym karmieniu będzie pora. Przypominanie sobie tego w środku nocy było niemożliwością, dlatego najpierw sobie wszystko skrupulatnie notowałam, aż któregoś dnia odwiedzająca mnie koleżanka dała mi radę, bym po zakończeniu karmienia zakładała sobie na rękę po tej samej stronie co pierś gumkę do włosów. Jak przyjdzie pora na kolejne karmienie przypomni mi ona, na której piersi moje dziecię skończyło jeść. Proste, a jakże cudowne rozwiązanie!

  1. Werandowanie to też spacer

Lubię spacery, ale jako młoda mama niezbyt za nimi przepadałam. Dwie godziny chodzenia z wózkiem bez celu po okolicznych osiedlach nie było dla mnie ani relaksem, ani przyjemnością. Jednak naczytałam się tych wszystkich poradników dla idealnych matek, więc czy miałam ochotę czy nie – codzienny spacer był obowiązkowy. Aż któregoś dnia moja mama zapytała mnie, dlaczego nie wystawię wózka z małą na taras, a sama nie zajmę się czymś innym. Okazało się, że werandowanie świetnie zastępuje spacerowanie i raz na jakiś czas ratowało moje samopoczucie. Gdy moje dziecko smacznie spało na powietrzu, ja mogłam poczytać książkę lub w spokoju wypić kawę i obejrzeć coś w tv. Bez wyrzutów sumienia.

  1. Instynkt matki nie zawodzi

Jak bardzo prawdziwe były słowa przyjaciółki, przekonuję się do dziś. Choć moje dzieci to już nie niemowlęta, nadal w dużej mierze w ich wychowaniu i opiece opieram się na matczynej intuicji. Rzeczywiście warto słuchać wewnętrznego głosu, czasem na przekór temu, co mówią inni. Sprawdziło się wiele razy. Jeśli matka czuje, że z dzieckiem jest coś nie tak, nie może tego bagatelizować, bo pewnie ma rację. Cieszę się, że zaufałam sobie i odkryłam, że wraz z narodzinami dziecka, w bonusie dostałam ten magiczny dar. Słuchaj matczynego instynktu i rób to, co ci podpowiada – to świetna rada.

  1. Zatrzymuj magiczne chwile

Gdy urodziłam córkę, jedna ze znajomych mam powiedziała mi, żebym utrwalała te magiczne chwile macierzyństwa na zdjęciach i filmach. Powiedziała, że to świetna pamiątka na całe życie, która pozwala cieszyć się ulotnymi chwilami znacznie dłużej niż one trwają. To była złota rada. Od samego początku pstrykałam dzieciom mnóstwo fotek i kręciłam filmy z ważnych życiowych wydarzeń. Dziś, gdy dzieci mają po kilka lat, fajnie jest powrócić wspólnie do momentów pierwszych kroczków czy nauki samodzielnego jedzenia. Gdyby nie filmy i zdjęcia, niczego bym nie pamiętała. Czas zbyt szybko nam umyka.

  1. Spokój matki to spokój dziecka

O tym, że samopoczucie dziecka jest lustrem samopoczucia matki dowiedziałam się od lekarki. Podczas jednej z kontrolnych wizyt dała mi radę, bym w słabszych psychicznie momentach przekazywała małą pod opiekę mężowi, by dziecko nie czuło mojego stresu czy złości. Córka bowiem płakała wieczorami i w nocy i nie mogłam jej uspokoić. Sama byłam zła i zdenerwowana tą sytuacją, więc dziecko prężyło się na moich rękach i nie potrafiło się wyciszyć. Rada pani doktor pomogła. Gdy dosięgała mnie irytacja, córkę przejmował tatuś i w jego ramionach usypiała natychmiastowo. Wystarczyło, że trochę ochłonęłam, wzięłam sobie ciepły prysznic, by wrócić do dziecka spokojniejsza i szczęśliwsza. Mała jak za dotknięciem różdżki wtedy i na moich rękach się uspokajała.

10. Karm na śpiocha

Ta rada uratowała mi życie. Moje dziecko było okrutnym niejadkiem. Karmienie było gehenną – córka jadła krótko, strasznie była przy karmieniu niespokojna i nie mogła się skupić na ssaniu. Wszystko ją denerwowało.  Nie przybierała na wadze i lekarz podpowiadał dokarmianie. W końcu ktoś podpowiedział, bym karmiła „na śpiocha”, czyli pozwoliła dziecku zasnąć i następnie próbować przystawiać do piersi. Udało się! Gdy mała była uspokojona, w lekkim półśnie, pięknie ssała i zjadała porządnie. Znowu zaczęła przybierać na wadze. Karmienie na śpiocha było jeszcze wiele tygodni bardzo dla nas pomocne.

A wy jakie pożyteczne rady usłyszałyście po urodzeniu dziecka?

Zobacz jeszcze:

Kiedy ignorować „dobre rady”?

autor: Ania
foto: pixabay.com

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail