Nacinanie krocza – wszystko co chciałabyś wiedzieć, a wstydzisz się zapytać

Nacinanie krocza (epizjotomia) to dla niektórych mam temat tabu. Obawa przed zadaniem intymnych pytań lekarzowi bywa duża, dlatego postaramy się w tym tekście poruszyć wszystkie nurtujące was kwestie dotyczące nacinania krocza w porodzie.

Reklama

Nacinanie krocza – czy zawsze jest potrzebne?

Zabieg nacięcia krocza jest niezbędny tylko w niektórych przypadkach. Szacuje się, że jest to konieczne w maksymalnie 20% porodów. Wskazaniami do nacięcia krocza jest m.in.: dystocja barkowa, poród pośladkowy, poród kleszczowy lub przy użyciu próżnociągu, duże zbliznowacenia po pęknięciu III lub IV stopnia w poprzednich porodach, wahania tętna płodu, zbyt duża główka dziecka, późny pierwszy poród. Można więc śmiało powiedzieć, że nacinanie krocza (które w Polsce wykonuje się praktycznie u co drugiej rodzącej naturalnie) w dużej mierze jest niczym nieuzasadnione. Jest jednak szansa, by w niedługim czasie te statystyki uległy zmianie. Nowe standardy opieki okołoporodowej mają ograniczyć pochopne podejmowanie decyzji o nacięciu, bez wyraźnych wskazań do zabiegu.

Nacinanie krocza – jak uniknąć?

By uniknąć nacinania krocza, należy „wyćwiczyć” mięśnie i uelastycznić tkanki, by nawet przy dużym naporze główki dziecka, krocze nie ucierpiało. Najbardziej znanym sposobem ochrony krocza przed nacięciem i pęknięciem jest regularne wykonywanie masażu krocza w ciąży. Masaż należy wykonywać po 34. tc przy pomocy specjalnych olejków (z oliwek, kiełków pszenicy, migdałowego). Poza masażem warto również ćwiczyć mięśnie dna miednicy. Można to robić poprzez typowe ćwiczenia fizyczne – pływanie, gimnastykę czy spacery, ale też poprzez napinanie i rozluźnianie mięśni w trakcie odpoczynku. Dobrym sposobem jest ćwiczenie podczas siusiania. W trakcie oddawania moczu należy zaciskać mięśnie, by przerwać strumień i następnie znowu je rozluźniać, by powrócić do siusiania.

Wiele dla ochrony krocza można zrobić na samej porodówce. Sprzyją temu między innymi pozycje wertykalne. Dobrze jest też nie przeć z całej siły, by główka dziecka spokojniej przesuwała się przez kanał rodny, stopniowo rozciągając krocze. Na prośbę rodzącej, położna może również zastosować ciepłe kompresy na krocze. Można też zdecydować się na poród w wannie. Ciepła woda rozluźnia tkanki krocza.

Nacinanie krocza – czy mogę się nie zgodzić?

Każda rodząca ma prawo nie zgodzić się na zabieg nacinania krocza, pozostawiając tę kwestię naturze (ewentualne ryzyko pęknięcia) i godząc się na konsekwencje tej decyzji. Niestety w niektórych szpitalach w dalszym ciągu pomija się prawa rodzącej do samostanowieniu i nie pyta się o jej zgodę. Warto zatem wiedzieć, że w porodzie kobieta ma prawo domagać się pełnego uzasadnienia zabiegu nacięcia krocza i musi podpisać na niego zgodę. W innym przypadku osoba wykonująca nacięcie może być pociągnięta do odpowiedzialności. Jeśli mimo uzasadnionych przesłanek, rodząca nie zgodzi się na zabieg, ponosi pełną odpowiedzialność za konsekwencje jakie niesie ta decyzja.

Nacinanie krocza – jak to się robi?

Nacięcia krocza zwykle dokonuje położna odbierająca poród, rzadziej robi to lekarz. Nacinanie krocza polega na rozcięciu specjalnymi nożyczkami skóry i mięśni krocza w ostatnim odcinku kanału rodnego, w kierunku odbytu. Wcześniej to miejsce jest dezynfekowane.

Istnieją dwa sposoby robienia cięcia – nacięcie boczne lub środkowe (proste). Lepsze dla rodzącej jest nacięcie proste, szybciej się goi i powoduje mniejszy dyskomfort. Niestety w związku z większym ryzykiem rozdarcia nacięcia w kierunku odbytu, a nawet rozdarcia samego odbytu – stosuje się go rzadziej niż nacięcie boczne.

Nacinanie krocza – czy to boli?

Nacinanie krocza odbywa się na szczycie skurczu, gdy tkanki krocza są maksymalnie naciągnięte i rozpychane przez główkę dziecka. W takiej sytuacji tkliwość tych miejsc jest osłabiona, dlatego przecięcie krocza nie sprawia rodzącej bólu.

Nacinanie krocza – szycie

Szycie rany krocza odbywa się tuż po porodzie łożyska. Zwykle robi to położna i używa do tego rozpuszczalnych szwów. Rana jest dezynfekowana i czasem miejscowo znieczulana. Bywa i tak, że podczas szycia działa jeszcze znieczulenie podane w trakcie porodu. Jeśli znieczulenie nie działa, kobieta odczuwa dyskomfort w postaci szczypania. Na szczęście zakładanie szwów trwa krótko.

Nacinanie krocza – jak to się goi?

Gojenie krocza zwykle trwa maksymalnie dwa tygodnie. Jeśli do zszywania krocza zostały użyte rozpuszczalne szwy, powinny one częściowo rozpuścić się i wypaść w pierwszych dniach od porodu. Jeśli na ranę założono szwy nierozpuszczalne, ich zdejmowanie odbywa się około 6. doby od porodu.

Najważniejszą kwestią jest szczególna dbałość o ranę. Należy ją kilka razy dziennie (po każdym skorzystaniu z toalety) przemywać płynem antybakteryjnym, często wymieniać wkładki higieniczne, a zamiast kąpieli brać prysznic, pamiętając o dokładnym wysuszeniu skóry papierowym ręcznikiem. W miarę możliwości należy ranę wietrzyć, by szybciej się goiła. Podcierając się, trzeba pamiętać, by robić to w kierunku odbytu (od przodu do tyłu), a nie odwrotnie. Inaczej istnieje ryzyko przeniesienia bakterii kałowych i zanieczyszczenia rany.

Bolesność rany jest szczególnie dotkliwa przy siadaniu i siusianiu. Są i na to jednak sprawdzone sposoby. W pierwszych tygodniach do siadania warto używać specjalnego kółka z otworem w środku (lub małego kółka basenowego). Sposobem na szczypanie rany podczas siusiania w pierwszych dobach po porodzie jest oddawanie moczu pod prysznicem, gdy strumień wody łagodzi ból.

Nacinanie krocza – następstwa

Nacinanie krocza wcale nie musi oznaczać ochrony przed rozerwaniem. Często to właśnie nacięcie jest powodem dalszego rozerwania się tkanek, które może skutkować poważnymi obrażeniami u rodzącej (niektóre rozerwania sięgają do odbytu). Nacinanie krocza to dłuższe dochodzenie do zdrowia kobiety, która wiele dni, tygodni po porodzie może odczuwać jeszcze uciążliwe dolegliwości np. bolesność podczas siadania, oddawania moczu czy wypróżniania. Wiele tygodni od porodu mogą pojawić się takie następstwa jak nietrzymanie moczu, dyskomfort lub ból podczas stosunku seksualnego czy też pogorszona jakość stosunku seksualnego (zbyt duże rozluźnienie pochwy).

Nacinanie krocza czy naturalne pęknięcie krocza?

U kobiet, u których nie przeprowadzono nacięcia krocza, tkanki pod wpływem dużego rozciągnięcia mogą ulec samoistnemu przerwaniu. Wbrew pozorom, jest to często lepsze dla ciała rodzącej niż mechaniczne rozcięcie. Dlaczego? Przy nacinaniu krocza przecina się również mięśnie pochwy. W przypadku naturalnego pęknięcia, nie mamy do czynienia z tak głębokim uszkodzeniem tkanek, dlatego gojenie się jest w tym przypadku szybsze. Inną konsekwencją nacinania krocza jest osłabienie mięśni i utrudnienie im powrotu do stanu przed porodem.

Zobacz jeszcze:

7 pytań, które musisz sobie zadać przed porodem

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail