Reklama

Jadowite matki. Skąd ten cały hejt?

Liczba matek hejtujących inne matki stale się zwiększa, co widzimy prowadząc dwa duże forumowe fanpage. Nie pomagają prośby i upomnienia - wystarczy impuls, by zaczęło się prawdziwe piekło. Macierzyńskie piekło.

Reklamaads-single
Mama hejterka wkracza do akcji

Wciąż się zastanawiam w czym leży problem. W jaki sposób od pytania o szczepienie czy karmienie można przejść do obraźliwych tekstów typu „wyrodna matka”, „bezmózgowiec” czy „współczuję twojemu dziecku”. Staramy się szybko reagować i zwykle trwale blokujemy takie osoby. Ale najpierw sprawdzamy, czy konto fb tej hejterki powie nam coś więcej. A tam: cudowne, sielskie fotki kochającej mamy i cała masa szczęśliwych momentów z rodzinnego życia. Gdzie ten jad? Gdzie ta frustracja i wściekłość? Czy to ta sama osoba, która przed chwilą nazwała inną matkę „upośledzoną”?

 

O co tutaj chodzi?

Ja tego ciągle nie wiem. Myślę, że nie wiedzą też tego psychologowie i socjologowie. Hejtowanie przez matki to jeszcze słabo zbadany obszar socjologii i wciąż pozostająca tajemnicą matczyna natura. Mimo całej złości i czasem mojej bezradności wobec fali hejtu, który się pojawia – pokusiłam się odszukać potencjalne przyczyny takiego stanu rzeczy.

 

Hormony?

Nie ukrywajmy. Nie na wszystko mamy wpływ. Nie będąc jeszcze matkami, każda z nas co miesiąc miała swoje kiepskie dni i z pewnością wyraźnie dawała się we znaki otoczeniu. No to teraz spróbujmy zrozumieć świat matek. Mają nie tylko okres co miesiąc, ale gospodarka hormonalna często po ciążach nadal jest długo rozchwiana i wywołuje dziwne zachowania jeszcze przez kilka lat od porodu. Karmienie piersią także angażuje pewne hormony i zaburza równowagę hormonalną. Czasem więc można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z zupełnie z inną osobą niż ta przed ciążą. Mężowie nie poznają swoich wcześniej bardzo spokojnych żon, które dziś stają się pewne siebie, odważne i kłótliwe.

 

Frustracja i przemęczenie?

Jeśli nie hormony, to może nie do końca szczęśliwe macierzyństwo, małżeństwo, życie? Może za dużo obowiązków i problemów do rozwiązania? To zawsze frustruje i czasem tę złość na życie trzeba wykrzyczeć światu. Więc one krzyczą, zakrzykują inne bogu ducha winne mamy, pokazują swoją siłę, po czym potulnie wracają do swojego nieidealnego świata. Może to sprawia, że czują się lepiej? Że jeśli nazwą inną matkę „debilką”, ich osobiste życie nie będzie już się wydawać takie najgorsze.

 

Inny system wartości

A może prawda leży gdzie indziej? Może to wszystko to wina źle interpretowanego poczucia odpowiedzialności macierzyńskiej? Każdy ma jakiś swój system wartości, może dla niektórych matek macierzyństwo oznacza posiadanie prawa do oceniania innych matek. Może macierzyńska odwaga, walka o dobro dziecka, obrona swoich wartości jest przypadku niektórych mam po prostu mocno wypaczona? Odwaga staje się bezczelnością, walka o dobro – grożeniem innym a obrona swoich wartości – drapieżnym atakiem personalnym.

 

Człowiek pochodzi od małpy. Matka też.

Być może to jednak jakieś pierwotne instynkty. Jak u zwierząt, gdy w chwili zagrożenia rzucają się na wroga – często silniejszego od siebie. Zwierzęco chronimy swoje dzieci, jesteśmy gotowe zagryźć przeciwnika i nie myślimy o tym, by mógł nas pokonać. Może więc ten internetowy hejt to po prostu zwykła natura? No może mniej ludzka, bardziej zwierzęca.

Gdyby mnie dziś ktoś zapytał, kto jest największym wrogiem matki, bez wahania odpowiem – inna matka. W życiu nie usłyszysz tylu gorzkich słów na temat swojego macierzyństwa, jak od innej rodzicielki. Nieważne, czy to twoja teściowa, znajoma czy nieznajoma z sieci. Łączy je jedno – są kobietami. A wiecie, jak to wygląda w świecie ojców? Oni się wspierają, nie krytykują. Mimo tego, że więcej w nich testosteronu i chęci udowadniania swojej siły – nie traktują tego pola jak stadionu piłkarskiego. Na blogach prowadzonych przez ojców na próżno szukać w komentarzach krytyki, wyzwisk i obrażania. Cholera, dlaczego, my matki tak nie umiemy?

 

Jaka rada na matczyny hejt?

Intencją nie jest usprawiedliwienie w sieci takich zachowań i dania im przyzwolenia, ale zaapelowanie do pozostałych mam, by nie dawały się wciągnąć w niektóre polemiki,bo to walka z wiatrakami. Jakby nie było, najlepszą reakcją na hejt jest jego ignorowanie. I do tego was namawiam. Skoro sprawa jest beznadziejna i nie da się nic na nią poradzić, najlepiej od czasu do czasu dać na luz. Pominąć obraźliwy wpis, traktować z przymrużeniem oka i wierzyć, że w rzeczywistości matki hejterki to normalne, kochające swoje dzieci i mężów kobiety, które miały po prostu gorszy dzień.

 

autor: Ania
foto: pixabay.com
0
9861
1

Subscribe to our newsletter

autoresponder system powered by FreshMail
 

autoresponder system powered by FreshMail